W ramach letniego festiwalu STEN, Stowarzyszenie Teatrów Nieinstytucjonalnych przygotowuje premierę. Spektakl zatytułowany „Pożądliwość krótka jak lato” będzie można obejrzeć w Krakowie już 28 lipca. O pracy nad tym ciekawym projektem opowiedziała mi autorka scenariusza i reżyserka spektaklu, Katarzyna Deszcz.

Anna Graniczewska: Przedstawienie związane jest z twórczością Szekspira. Poważna sprawa! Skąd taki wybór?

Katarzyna Deszcz: Pomyślałam o Szekspirze, ponieważ jest autorem wyjątkowym, a ja jestem nim zafascynowana. Ma to coś, czym charakteryzuje się dobra literatura. Poddaje się nieskończonej ilości interpretacji. Umownie nasz spektakl nosi nazwę koncertu, choć  à rebours nikt nie będzie w nim śpiewał, jednak będzie sporo melo-recytatywów. Scenariusz złożyłam z bardzo różnych tekstów Szekspira, z sonetów, ze sztuk, między innymi z Romea i Julii, Makbeta, Wesołych kumoszek z Windsoru, Wieczoru Trzech Króli. Z tym, że zmieniłam nieco wydźwięk i znaczenie utworów, i tak to, co w oryginale straszne i ponure, w innym kontekście nabiera nowych znaczeń. Mam nadzieję, że szekspirologom zęby nie zazgrzytają ze złości, że w pewnym sensie skalaliśmy twórczość wielkiego autora (śmiech). Ale ponieważ to jest lato i impreza plenerowa, my z Szekspirem flirtujemy i po prostu się bawimy.

Anna Graniczewska: Zagracie na dziedzińcu Muzeum Archeologicznego w Krakowie?

Katarzyna Deszcz: Tak. Zapraszamy w naprawdę piękny plener. No i będzie się działo! Jeden z utworów będzie wytańczony w rytmie kankana! Chcę obalić ciągle jeszcze pokutujący mit, że Szekspira powinno się wystawiać „dużymi literami”, szacownie, w sposób szlachetny, na piedestale. Przecież w jego twórczości jest sporo ludyczności i sprośności. To z resztą widać wyraźnie w tłumaczeniach Stanisława Barańczaka, choć wielu krytyków zarzuciło mu przeinaczanie sensów. Ja nie mogę tego porównać, bo nie jestem językoznawcą, ale bardzo lubię tę dosadność.

Anna Graniczewska: Rozumiem zatem, że zależało Ci Kasiu na takim właśnie prostym przekazie, trafiającym do widza w każdym niemalże wieku?

Katarzyna Deszcz: Zdecydowanie tak. W wielu utworach dostrzegam przymrużenie oka mistrza na poruszane kwestie. A tematem naszego przedstawienia jest mroczna dusza męska złamana przez damskie przekonanie, że miłość zmysłowa i psychiczna jest w stanie odwrócić wszelkie mroki świata, no i … panie wygrywają. Taka jest struktura tego mojego scenariusza. Czyli bawimy się Szekspirem, trochę przekręcamy sens, nie stawiamy na pięknie skomponowaną muzykę i pięknie wyśpiewane sonety, ale na proste i surowe dźwięki. Bardzo mi zależy na tym, żeby widzowie zaczęli słuchać i odbierać  słowa Szekspira nie jako coś niedostępnego, ukrytego za niezrozumiałym językiem, ale jako normalny przekaz, pisany dla zwykłych ludzi. Taki jest zamysł naszego przedsięwzięcia.

Anna Graniczewska: A skąd pomysł na nieco kontrowersyjny tytuł?

Katarzyna Deszcz: Pierwszy roboczy tytuł brzmiał: „Przekleństwo owym diabłom co żonglują sensami”, ale budził nieco mroczno-ciemne skojarzenia… Cytat ten pochodzi z „Makbeta” i kilka razy przewija się w spektaklu.  Dla mnie jest on genialny, bo idealnie wtapia się w naszą rzeczywistość i każdy może go zrozumieć po swojemu. Jednak ostatecznie wybraliśmy inny cytat – „Pożądliwość krótka jak lato”, również nasycony znaczeniami, ale bliższy letnim, wyjątkowo dusznym w tym roku klimatom.

Anna Graniczewska: Kogo będziemy oklaskiwać?

Katarzyna Deszcz: Obsada jest następująca: Paulina Dziuba, Sara Gawlik, Anna Lenczewska, Jacek Milczanowski i Norbert Stałęga. Andrzej Sadowski  – kostiumy, Gertruda Szymańska i Adam Szwajcowski – muzyka. Projekt jest współfinansowany ze środków Miasta Krakowa.

Anna Graniczewska: Kasiu, jakbyś zaprosiła naszych Czytelników na swój spektakl?

Katarzyna Deszcz: Zapraszam na słuchanie Szekspira mówionego ludzkim głosem i o ludzkich sprawach.