Zamoyskiego 50. Nowy adres na teatralnej mapie Krakowa. Warto go zapamiętać. Dlaczego? O tym opowiedział mi dyrektor Teatru KTO, Jerzy Zoń. 

Anna Graniczewska: Kiedy rozmawialiśmy w 2018 roku, oczekiwał Pan wraz ze swoim zespołem na nową siedzibę, pokazywał mi Pan jej makietę. Kilka dni temu odbyła się inauguracja budynku przy ulicy Zamoyskiego, który stał się domem Teatru KTO. Co teraz?

Jerzy Zoń: Jako instytucja miejska, na pewno będziemy realizować nasze statutowe działania. Ale nasz teatr będzie także pewnego rodzaju bazą do działań plenerowych nie tylko na naszej scenie, ale także w Rynku Podgórskim, czy na Placu Bohaterów Getta. A na samej scenie realizujemy program Teatr KTO – Małopolska, Polska, Świat. Jego założenia polegają na tym, że przedstawiamy minimum raz w miesiącu (a czasem i częściej) małe formy spoza Krakowa i spoza naszego repertuaru – z  Zakopanego, Tarnowa, Kielc, ze Śląska. Nie będziemy się także bać zapraszać zespołów z zagranicy. Postaramy się przechwycić ze świata, wszystko, co dobre, nowe i rozwijające.

Anna Graniczewska: Pulsująca energia…

Jerzy Zoń: No właśnie! Repertuar będziemy ustalać raz na dwa miesiące. Zakładamy około dwudziestu przedstawień w ciągu miesiąca, a resztę dni poświęcimy na produkcję nowych spektakli. Regularnie będziemy organizować warsztaty dla osób niedosłyszących. Otwieramy nasze podwoje dla najmłodszej publiczności. Niedziele będą dniem dla młodych widzów (program Dziecko, Dzieci, Dzieciństwo), w okresie jesienno-zimowym wydarzenia odbywać się będą w przestrzeni teatru, a wiosną  wyjdziemy na zewnątrz jako szczęśliwi posiadacze pięknego ogrodu z altaną! Dlaczego chcemy to robić? Ja nie jestem znawcą twórczości dla dzieci, ale uważam, że edukacja w przedszkolach i szkołach idzie w nieco innym kierunku, niż powinna, dlatego w realizacjach dla dzieci chcemy poruszać dwa tematy – klucze: zagadnienia związane z tolerancją i ochroną przyrody. Chcemy pokazać dzieciom, że jesteśmy różni i inni, a przez to piękni. Chcemy tego uczyć przez teatr i sztukę. To nasz cel.

Anna Graniczewska: Co z waszymi podróżami? 

Jerzy Zoń: Nie zarzucamy naszych wojaży. Absolutnie! Nie umiemy bez nich żyć, oczywiście na tyle, na ile to możliwe w obecnej rzeczywistości covidowej… A jaka jest ta rzeczywistość. Oczywiście maseczki i dystans. Ale także granie w jednym miejscu, bez możliwości przemieszczania się w trakcie spektaklu. Mamy dużo zaproszeń – na Litwę, Ukrainę, do Niemiec, no i do Stanów Zjednoczonych. Nasz „Zapach Czasu” jest oczekiwany już od dłuższego czasu w słonecznej Kalifornii….

Anna Graniczewska: Najbliższe plany stacjonarne?

Jerzy Zoń: Teatr pracuje w systemie spektakli z tekstem oraz – jako mój autorski teatr – z porozumieniem pozawerbalnym. W tym nurcie Joanna Braun przygotowuje spektakl oparty na motywie „Syreny” Andersena, zatytułowany „Serena”, którego premiera szykuje się na styczeń. Wtedy też przystępujemy do realizacji spektaklu na dziewięciu aktorów na podstawie poematu  Różewicza „Et in Arcadia ego”, … Dziewięć dziwnych postaci przemierza świat, swoją ostatnią drogę, nie wiedzą skąd, ani dokąd idą, ale wiedzą, że trafią do raju. A w raju jestem ja, czyli śmierć. Spektakl oczywiście bez tekstu, w formie bardzo groteskowej, nic na smutno. Premierę planujemy na maj przyszłego roku. Będzie także kolejna część spektaklu „Stroiciel grzebieni” Krzysztofa Niedźwieckiego, którego premierę mamy zaplanowaną na początek grudnia. Takie to mamy marzenia dotyczące nowej siedziby. 

Anna Graniczewska: Mieszkańcy Podgórza mogą czuć się uprzywilejowani mając wasz teatr w dzielnicy!

Jerzy Zoń: Wywodzimy się z Krowodrzy. Teraz jesteśmy w Podgórzu. W Rynku też stale będziemy, ale już mniej aktywni. Taki był z resztą od dawna mój zamysł, aby teatralne działania przenieść poza ścisłe centrum Krakowa – do Rynku Podgórskiego, na Plac Getta, do Nowej Huty na Aleję Róż, a nawet na tarnowski rynek! Zdobywamy nowe miejsca i nową publiczność!

Anna Graniczewska: Trzymamy kciuki za realizację wszystkich  planów!