15 maja w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach odbył się nadzwyczajny koncert. „Między nami nic nie było..” A jednak! Piosenki Andrzeja Zaryckiego-kompozytora, pianisty, aranżera i pedagoga wykonali znani krakowscy artyści: Lidia Jazgar, Kamila Klimczak, Beata Paluch, Basia Stępniak-Wilk, a także Anna Górska-Micorek, Justyna Kula, Julia Zarycka, Grzegorz Dowgiałło, Paweł Ruszkowski i Piotr Tłustochowicz. Wykonawcom towarzyszyła orkiestra Fresco Sonare (Młodzieżowa Orkiestra Kameralna) oraz Chór Insieme pod kierownictwem Moniki Bachowskiej.

Repertuar koncertu przypadkowy nie był – złożyły się nań utwory poezji polskiej takich autorów jak: Adam Asnyk, Leopold Staff, Bolesław Leśmian, Józef Baran, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Ich treść przepełniona tematami każdemu z nas bliskimi, bo uniwersalnymi – czyli miłością, tęsknotą, czy odchodzeniem, zilustrowane muzyką Andrzeja Zaryckiego stworzyły kompletną i piękną całość, a wszystkiego można by słuchać zdecydowanie dłużej, niż przewidziany czas koncertu…

Przy tej okazji pozwolę sobie przypomnieć Państwu fragmenty wywiadu, który jakiś czas temu przeprowadziłam z Andrzejem Zaryckim.

Anna Graniczewska: Panie Andrzeju, jest Pan kompozytorem muzyki symfonicznej, oratoryjnej, teatralnej i filmowej. Ma Pan na swoim koncie także wiele wspaniałych piosenek literackich, jak choćby słynnego „Skrzypka Hercowicza” śpiewanego przez Ewę Demarczyk. Wachlarz muzycznych gatunków, które Pan tworzy jest imponujący. Czy fakt, iż nie poświęcił się Pan jednemu rodzajowi muzyki jest związany z tym, co powiedział Pan kiedyś w jednym z wywiadów, iż „muzykę tworzy się poza świadomością, a przekalkulowana to gniot”?

Andrzej Zarycki: Po części tak właśnie jest. Ale komponowanie utworów różnorodnych gatunkowo ma swoje źródło przede wszystkim w moim wykształceniu. Na studiach nauczono mnie gotowości. To taka cecha pozwalająca mi na bycie elastycznym zawodowo. Jestem zadaniowcem. Otrzymuję zlecenie i realizuję je. Oczywiście zdarzają się momenty, kiedy coś, lub ktoś mnie zainspiruje. Wtedy także siadam i tworzę. Ale głównie komponuję dlatego, że zaistnieje potrzeba, zamówienie. Potrafię pracować szybko i właściwie wszystkie moje najlepsze utwory nie rodziły się w bólach, ale powstały w krótkim okresie czasu.

Anna Graniczewska: Jaka jest zatem recepta, przepis (używając języka kulinarnego) na udaną kompozycję?

Andrzej Zarycki: Utwór musi mieć duszę, robić wrażenie i dać się przeżywać. Tylko wówczas ma szansę na sukces.

Cały wywiad znajdą Państwo pod tym linkiem:

http://nascenie.info/building-a-gimbal-in-rust-an-introduction/