Podczas tegorocznej Nocy Teatrów mieliśmy okazję oklaskiwać premierowy spektakl Stowarzyszenia Na Scenie. Przedstawienie pod intrygującym tytułem „Matka i córka, czyli pojedynek teatralnych pokoleń” dostarczyło publiczności nie tylko znakomitych wielogatunkowych muzycznych wrażeń, ale także skłoniło do refleksji na temat tego, co czeka współczesny teatr i co się stanie ze sztuką w obliczu niebezpieczeństw czyhających na nią w dzisiejszej rzeczywistości.

Na scenie spotkały się artystki reprezentujące dwa pokolenia: legendarna gwiazda Opery Krakowskiej, Bożena Zawiślak-Dolny oraz jej córka, Katarzyna Zawiślak-Dolny, wybitna indywidualność, aktorka Teatru im. Juliusza Słowackiego. Spotkały się w Kawiarni Teatralnej, gdzie córka umówiona była  na wywiad z redaktorką portalu nascenie.info (sic!), a matka trafiła tam… przez przypadek. Do muzyki wykonywanej przez znakomitego krakowskiego pianistę Jacka Bylicę, odpowiadały na pytania Pani Redaktor piosenkami, songami, a nawet ariami, a kiedy nie śpiewały, trochę się sprzeczały, a potem godziły podczas dyskusji o tym, co w teatrze było i o tym, jaka czeka go przyszłość.

Wyreżyserowany przez Wojciecha Graniczewskiego spektakl, wraz z napisanymi przez niego dialogami i tekstami do większości wykonywanych utworów, to świetna propozycja dla widza w każdym wieku. Na scenie dużo się dzieje za sprawą samych artystek – nieposkromiona Bożena Zawiślak-Dolny oraz jej urocza i opanowana córka Kasia to duet perfekcyjnie zgrany muzycznie, ale także niezwykle dopasowany aktorsko, rozumiejący się bez słów. Częsta zmiana klimatów, od nostalgicznej Youkali Kurta Weila po ekspresyjną Habanerę z opery Carmen Bizeta czyni przedstawienie niezwykle atrakcyjnym w odbiorze. Anna Graniczewska w roli redaktorki portalu nascenie.info, którą jest naprawdę, bez śladu tremy realizowała trudne zadanie „bycia sobą”, nienachalnie i bezpretensjonalnie towarzyszyła artystkom, zachęcając je do wspomnień i wynurzeń, wywołując tym samym ich kolejne popisowe numery.

Spektakl został bardzo ciepło przyjęty przez licznie zgromadzoną publiczność (oczywiście przy zachowaniu wszelkich obostrzeń epidemiologicznych), pozostaje więc żywić nadzieję, że będzie grany w przyszłym sezonie, bo poza wysoką jakością wykonawczą – nowe, bardzo udane tłumaczenia znanych utworów są w stanie zaspokoić nawet najbardziej wyrafinowane gusta teatralnych koneserów. Bardzo zapadła mi  też w pamięć przytoczona przez Panią Redaktor definicja postmodernistycznego poszukiwania „pozaracjonalnej roli sztuki”, która wyjaśniła mi wreszcie, dlaczego szlachetna i wysublimowana „pozaracjonalność” objawia się widzom nader często, jako – jakże pospolita – bezmyślność. Gorąco polecam!

Jacek Milczanowski