Jubileusz 250-lecia lokacji miasta zgromadził w Andrychowie plejadę gwiazd polskiej estrady. Była to znakomita okazja, aby porozmawiać z artystami zarówno o ich związkach ze stolicą Beskidu Małego, a także o muzyce i najbliższych zawodowych planach. Rozmowy przeprowadziła i opracowała Anna Małachowska. 

 

fot. Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie (Andrzej Wiktor)

STANISŁAW SOYKA
Andrychów to nie są moje rodzinne strony, jednak byłem tu wielokrotnie. Podobnie jak wiele miast w Polsce, Andrychów jest mi przez to bliski. Jednak najcenniejsze jest dla mnie to, że zostałem zaproszony na ten piękny jubileusz, że tutejsi animatorzy kultury o mnie pomyśleli, bo zgodnie z moją filozofią, jadę tam, gdzie mnie wołają. Pyta Pani, czy jest zapotrzebowanie na piosenki z tekstem literackim. Nie analizuję takich parametrów, zawsze byłem obok pewnych trendów i nigdy się na nie nie załapywałem, bo też nigdy mnie ta kwestia nie interesowała. To, że muzyka stała się wielkim przemysłem, to skutek uboczny możliwości, jakie przyniosły multimedia. Poprawiło to w znacznej mierze życie artystów, ale sprawiło też, że o wiele więcej ludzi spoza środowiska może nagrywać płyty, tworzyć muzykę i ją wydawać. Ja pracę zaczynam od tekstu i nigdy nie myślę o tym, czy to, co spłodzę, będzie miało wzięcie. Moje myśli i odczucia opowiadam w dobrej wierze i staram się ujmować je w taki sposób, aby nie wprawić bliźnich w zakłopotanie lub nie zażenować jakimś nadmiernym ekshibicjonizmem, konfesyjnością czy kaznodziejstwem. To ma być propozycja. I tak było na przykład z niedawną moją płytą Swing Revisited, którą nagrałem ze szwedzko – duńską orkiestrą Roger Berg Big Band. Zdarzyło mi się napotkać orkiestrę, która pielęgnuje tradycje swingowe i to dało mi okazję do odbycia pewnego rodzaju podróży sentymentalnej do okresu, kiedy zaczynałem moją artystyczną drogę, czyli do końca lat 70. Utwory tego rodzaju sprawiają ludziom radość, a o to przecież chodzi. Teraz jestem w trakcie pracy nad moją nową, autorską płytą, która ukaże się w przyszłym roku. To nie będzie zaskoczenie, bo zaskoczeniem można być raz. Chcę być uczciwy wobec siebie i mojej publiczności, a uczciwy mogę być tylko będąc po prostu sobą. Więc ta płyta to będzie taka moja nuta, która jest rozpoznawalna i kojarzona tylko ze mną. Myślę o niej folkowo – chodzi o to, że wszystkie utwory, które się na niej znajdą komponuję przy użyciu gitary, a to inna „procedura” niż komponowanie przy fortepianie. Nie śpiewam po to, żeby zadziwiać kogoś czy robić wrażenie, tylko żeby wpływać na samopoczucie.

KASIA KOWALSKA
Cieszy mnie występ w Andrychowie, bo coraz mniej koncertów odbywa się z takim rozmachem, jak tutaj. Fajny koncert, świetni artyści, wielkie przedsięwzięcie, więc jestem szczęśliwa, że biorę w nim udział, tym bardziej, że mogę zaśpiewać moją piosenkę, a także inne kompozycje, które kiedyś śpiewałam i które kocham – to ogromna przyjemność. Mam w sobie wiele energii, którą chcę się dzielić. Skąd ją biorę? Po prostu dbam o siebie, czynnie uprawiam sport, trzymam formę, także muzyczną. Zbieram materiał na nową płytę – jest już skończony singiel, do którego w najbliższych tygodniach będzie powstawał teledysk. Może ukaże się jeszcze w tym roku, ale nie spieszę się z tym. U mnie wszystko powstaje z emocji, które muszę przeżyć i przez siebie przefiltrować, a potem przelać na papier. To złożony proces.

KRZYSZTOF CUGOWSKI                             Lubię przejeżdżać przez Andrychów. To ważny ośrodek, przecież produkuje się tutaj silniki diesla. Przyjąłem z radością zaproszenie na koncert z okazji jubileuszu miasta. Jest mi miło, że o mnie pomyślano. Śpiewam wszędzie tam, gdzie chcą mnie słuchać. Co u mnie słychać?Wraz z synami promujemy w dalszym ciągu naszą wspólną płytę, która ukazała się w październiku ubiegłego roku. Bardzo lubię pracować z moimi dziećmi, wbrew powiedzeniu, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. To fantastyczna współpraca. Jednak z końcem roku będziemy się powoli rozchodzić. Chłopcy będą nagrywać własną płytę, a ja organizuję swój zespół, z którym będę występował. Ale zanim to rozstanie nastąpi, jeszcze chwilę razem powystępujemy.

STANISŁAWA CELIŃSKA
Andrychów bardzo mi się podoba. Byłam tu już z koncertem promującym płytę Atramentowa. Teraz szykuję się do wydania nowej płyty, co łatwe nie jest – trzeba wszystko mądrze pozbierać, żeby tyle znaczyło dla ludzi, co Atramentowa. Jeszcze w tym roku ukaże się album z kolędami. Znajdą w nim Państwo kilka moich tekstów, do których muzykę napisał Maciej Muraszko. Jak widać estrada wygrała u mnie z teatrem i filmem. Śpiewanie zawsze się we mnie czaiło, choć kiedy skończyłam szkołę teatralną, wydawało mi się, że muszę być przede wszystkim aktorką i śpiewanie traktowałam trochę po macoszemu. Ale po sukcesie Atramentowej odnalazłam się własnie w śpiewaniu. Duża w tym zasługa Maćka Muraszko, który dał mi posłuchać „Atramentową rumbę”. Bardzo spodobał mi się ten styl oraz teksty. Mogłam zaśpiewać coś, czego ludzie potrzebują. Na moje koncerty przychodzi publiczność w różnym wieku, co jest dla mnie zaskoczeniem i wielką radością. Ale moje piosenki trafiają w dużej mierze do kobiet w średnim wieku, które – co tu dużo mówić – mają ciężkie życie. Wiem to, bo od jakiegoś czasu piszę felietony do Urody Życia i otrzymuję sporo listów od czytelniczek. Przeciętna polska kobieta w średnim wieku to nie jest taka piękna pani z okładki. Ma dużo różnych problemów, jest często źle traktowana…takie kobiety przychodzą do mnie po koncertach. Moje piosenki mają wśród kobiet wiele fanek, co jest zasługą tekstów, ale także pięknej muzyki. Każdy koncert to dla mnie wspaniałe spotkanie ludźmi.

JACEK STACHURSKY                                                                      Mój związek z Andrychowem jest emocjonalny. Mieszkam w miarę blisko. Kiedyś zagrałem tu koncert. I własnie koncerty to moja najbliższa przyszłość. Wciąż jeszcze trwa lato, pomimo niezbyt letniej aury, a to dla nas sezon koncertowy. W najbliższym czasie chcę wydać jak najwięcej piosenek. Może powstanie z nich nowa płyta, ale na razie nie mam jej w planach. Pyta Pani czego chce słuchać obecnie publiczność –  zauważam tu spore zróżnicowanie. Duża część młodszej publiczności chce się bawić i właśnie taka, rozrywkowa produkcja muzyczna ją interesuje. Ale inne gatunki też zupełnie przyzwoicie sobie radzą. Zawsze jest odbiorca, który czeka na muzyczne nowości. Polacy zawsze lubili się bawić przy niezbyt skomplikowanej muzyce.


Zdjęcia artystów pochodzą z archiwum Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie.