Już za kilka dni, 21 maja o godzinie 19:00 w Sali im. Heleny Modrzejewskiej w Narodowym Starym Teatrze odbędzie się premiera książki znakomitego krakowskiego aktora Leszka Piskorza, który związany był z tą sceną przez 40 lat. „Złote Lata – mój Stary Teatr 1970-2013” to niezwykły dokument o najlepszych latach tego wspaniałego Teatru, przez który przewinął się kwiat polskiego aktorstwa.

Aby wprowadzić Państwa w klimat wspomnień Leszka Piskorza, zamieszczamy poniżej fragment Jego poprzedniej książki zatytułowanej „Ja, kinder z Grzegórzek”. Kończy się ona w momencie, kiedy aktor otrzymuje angaż do Teatru Starego. Wszystko to, co wydarzyło się potem, w najlepszym z najlepszych okresów narodowej krakowskiej sceny, będą Państwo mogli przeczytać w jego kolejnej książce.

A tymczasem:

„Nawet nie spostrzegłem, gdy studia miały się ku końcowi. Nadszedł czwarty, dyplomowy rok. Wreszcie zagramy role jak w prawdziwym teatrze, w pięknych kostiumach i pełnej scenografii. Przy ulicy Warszawskiej mieści się sympatyczna mała scena z widownia na sto miejsc. Prawdziwy, profesjonalnie wyposażony teatr. Tam właśnie odbywały się wszystkie przedstawienia dyplomowe. Ten teatr miał nawet swoją publiczność, która przychodziła na każdą szkolną premierę. W tym właśnie miejscu odbyły się cztery moje spektakle dyplomowe (…). Równolegle do zajęć praktycznych, to znaczy do przygotowania dyplomów, pisałem pracę magisterską.Coraz częściej jednak myśli wybiegały naprzód. Co dalej? Gdzie się zaangażować? Jaką będę miał przyszłość po tych wymarzonych studiach?

Po pierwszym przedstawieniu dyplomowym zatelefonowano do mnie ze Starego teatru z wieścią, że Konrad Swinarski przygotowuje „Sen nocy letniej” Szekspira i chciałby się spotkać ze mną na rozmowę. W rzeczywistości „Kondzio” organizował konkurs na rolę Puka w tym spektaklu. Był to chyba pierwszy w Polsce tak modny dzisiaj „casting” do roli teatralnej. W filmie, wiadomo, odbywały się zdjęcia próbne.

W tym konkursie mieli wziąć udział dwaj doświadczeni już aktorzy: Wojciech Pszoniak i Jerzy Zelnik. Pierwszy po kilku znaczących rolach w „Starym”, drugi – świeżutko po filmie „Faraon” Kawalerowicza, w którym zagrał główna rolę. Bylem przerażony, ale zarazem szczęśliwy. Przerażony nie tylko konkurencją, ale przede wszystkim faktem zaprezentowania siebie przed wielkim reżyserem, jakim był Konrad Swinarski. Szczęśliwy dlatego, że to do mnie uśmiechnął się los. Pojawiła się przede mną perspektywa zagrania na deskach najlepszego teatru w Krakowie, Starego teatru, oraz spotkanie się na scenie z wybitnymi polskimi artystami. Nie ma się co dziwić, że nogi uginały się pode mną i zasychało w ustach, kiedy stanąłem przed gabinetem dyrektora w towarzystwie wspomnianych już dwóch starszych kolegów. Pierwszy wszedł Pszoniak, później Zelnik, wreszcie przyszła kolej na mnie. Wszedłem do gabinetu. Za dużym biurkiem siedzieli dyrektor Jan Paweł Gawlik i „Kondzio”. Krew odpłynęła mi z mózgu, ale odezwał się we mnie grzegórzecki charakter. Pomyślałem: teraz albo nigdy. Rozpocząłem monolog tak, jak na dyplomie. Wyjęty z kontekstu fragment musiał wypaść głupawo, a ja ciskający się po gabinecie dyrektora – dosyć idiotycznie. Swinarski przez cały czas parskał swoim charakterystycznym, trochę satanicznym śmiechem. Dyrektor Gawlik siedział z kamienną, niewzruszoną twarzą. Obydwaj musieli się nieźle bawić moim popisem. Kiedy skończyłem, podziękowali i wyszedłem z gabinetu. Po kilku dniach odebrałem telefon z teatru: Konrad Swinarski zapraszał mnie na próbę”Snu nocy letniej”. Okazało się, że rolę Puka dostał Wojtek Pszoniak, a mnie i Jurkowi Zelnikowi zaproponowano inne role.

Premiera odbyła się 22 lipca 1970 roku. To był mój debiut na deskach Starego Teatru. Po premierze otrzymałem angaż, po  którym czekało mnie 40 lat intensywnej pracy w teatrze, filmie, radiu i telewizji.”

Do zobaczenia w poniedziałek, 21 maja w Starym Teatrze. Nie może Was zabraknąć!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ