Spektakl Krzysztofa Jasińskiego jest swoistym kolażem fragmentów dzieł Szekspira, które połączone zostały postaciami tytułowych wiedźm. W opisie przedstawienia czytamy między innymi, że Jasiński „śledzi  „żywoty wielokrotne” Szekspirowskich postaci, dostrzegając wpisaną w nie koncepcję ludzkiego losu – predestynacji. W teatrze, niczym w magicznym kotle czarownicy, losy bohaterów mieszają się, oni sami przechodzą szereg przeobrażeń, by ukazać się na scenie w kolejnych wcieleniach”.

fot. Teatr Stu

W spektaklu, który Krzysztof Jasiński nie tylko wyreżyserował, ale do którego napisał też scenariusz, występuje sześć wiedźm vel czarownic, przy czym trzy z nich nie są kobietami. Narratorem opowieści jest Prospero, który bywa też Królem Learem. Rozpoczyna on przedstawienie od „wyczarowania” trzech kobiet, które pojawiają się na projekcji w dość erotycznych pozach.

Okazują się one córkami Leara. Tuż potem  zobaczymy je wszystkie w tak zwanym realu, czyli na scenie, a ich pojawienie będzie służyło poddaniu ostrej krytyce wielkopańskich nawyków starego ojca, który płynnie z postaci Prospera przechodzi w Leara. Transformacje z jednej postaci w drugą będą po sobie następować przez cały czas trwania trzygodzinnego spektaklu. Kolejny raz posłużę się opisem z programu: ” takiej perspektywie, obejmującej teksty jednego poety, widoczne jest zainteresowanie ideą wędrówki dusz. W nowym odczytaniu Szekspira odkryciem stają się inkarnacje literackiego bohatera, który powraca na kartach kolejnych dramatów – odmieniony, obarczony uczynkami poprzedniego życia”.

Związki pomiędzy postaciami, które na scenie się multiplikują, ale które odgrywane są przez szóstkę aktorów (nie licząc Prospera), są dość niejasne. Widz, który nie posiada dobrej znajomości Szekspirowskich dramatów, może odczuwać pewien dyskomfort. Roi się od zagadkowych powiązań między postaciami, a grane przez jednego aktora nie ułatwiają zrozumienia, o co tu tak naprawdę chodzi. Duszona przez Otella Desdemona chwilę wcześniej stoi na balkonie jako Julia, a niezbyt rozgarnięty Romeo przeobraża się znienacka w Makbeta.

Zanim zasiadłam na widowni, zastanawiałam się, kim będą tytułowe wiedźmy. W pierwszej części spektaklu wydawało mi się, że są nimi (jak wskazuje na to ich feministyczna nazwa) kobiety-bohaterki dzieł Szekspira, czyli czarownice  z Makbeta, córki Leara, Julia, Lady Makbet, Ofelia, czy Desdemona. Jednak w drugiej części sceną zawładnęli panowie wiedźminowie, z atrybutem w postaci metalowych mioteł będących zarazem parasolkami. Skądinąd idealnie się przydały we fragmentach z „Burzy” i „Snu nocy letniej”. I tak też w drugiej części zrobiło się nieco komediowo w odróżnieniu od zbudowanej z wątków tragicznych części pierwszej. Komediowo nie oznacza w tym przypadku śmiesznie. Ukazanie Heleny jako płaszczącej się przed Demetriuszem baby nagabującej o miłość nie tyle bawi, co wywołuje mieszane uczucia.

fot. Teatr Stu

Trudno oceniać „Wiedźmy” zrealizowane w Stu pod kątem dramatu scenicznego. W kategorii inscenizacyjnego show z pewnością można mówić o sukcesie. Wszak Krzysztof Jasiński przyzwyczaił nas do swoich spektakularnych produkcji. Umiejętnie wykorzystując bogactwo możliwości technicznych, jakimi dysponuje Teatr Stu, „Wiedźmy” to z pewnością przedstawienie atrakcyjne, ale … dla niezbyt wymagającego widza. Duże zastrzeżenia budzi obsada aktorska, w której na siedem występujących osób, jedynie trzy tworzą kreacje godne zapamiętania. Świetny, bezbłędny i niezwykle prawdziwy jest Grzegorz Mielczarek oraz obdarzony aktorską charyzmą Krzysztof Zawadzki, który rzetelnie buduje swoje postacie. Rozczarował mnie nieco Andrzej Róg, którego cenię i szanuję, bo to znakomity aktor, ale w „Wiedźmach” wydał mi się zbyt nijaki. Damska część zespołu, z wyjątkiem pozytywnie wyróżniającej się Doroty Kuduk, pokazała ograniczone umiejętności aktorskie i wokalne, co w profesjonalnym teatrze rozczarowuje.

„Wiedźmy” to zatem udane widowisko, ale spektakl banalny w sensie dramaturgicznym.


Wiedźmy
wg Williama Szekspira
tłumaczenie: Stanisław Barańczak
scenariusz i reżyseria: Krzysztof Jasiński
scenografia: Justyna Łagowska
muzyka: Piotr Grząślewicz, Marcin Hilarowicz
animacje: Plankton / Paweł Czapla, Krzysztof Urbański
obsada: Jerzy Trela / Andrzej Róg, Beata Rybotycka / Urszula Grabowska-Ochalik, Agata Myśliwiec-Grząślewicz / Dorota Kuduk, Joanna Pocica / Paulina Kondrak, Krzysztof Pluskota / Radosław Krzyżowski / Krzysztof Zawadzki, Dariusz Starczewski / Grzegorz Mielczarek, Marcin Zacharzewski / Krzysztof Kwiatkowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ