fot. archiwum Teatru Ludowego

Pod kątem kulturalnej rozrywki krakowska dzielnica Nowa Huta posiada od lat trzy sprawdzone adresy: prężnie działające Nowohuckie Centrum Kultury, Teatr Łaźnia Nowa, który w krótkim czasie zdobył miano kultowego oraz Teatr Ludowy. W tym zestawieniu od jakiegoś czasu Ludowy zdecydowanie wybija się na prowadzenie, między innymi w aspekcie zjednywania sobie publiczności oraz udowadnia, że ta oddalona od innych krakowskich teatrów scena w niczym nie ustępuje zlokalizowanym w centrum miasta przybytkom Melpomeny.

Tajemnica Sekretnego życia Friedmanów.

Spektakl, który wyreżyserował Marcin Wierzchowski, jest zupełnie inny od przedstawień wystawianych obecnie w krakowskich teatrach. Konwencja spektaklu „w podróży” zamiast stacjonarnego, przy ograniczonej do minimum widowni (30 osób), niezwykle wymagająca formuła stawiająca aktorom hiper trudne wyzwania, to tylko niektóre z zastosowanych środków inscenizacyjnych, które czynią z tego spektaklu absolutną perełkę pośród innych tytułów na krakowskich afiszach. Reżyser zaprasza widzów w podróż, która w pewnym sensie nie ma końca; publiczność – u kresu tej psychologicznej wyprawy – nie uzyska jednoznacznej odpowiedzi na kotłujące się w głowie pytanie: winni czy niewinni, a która to odpowiedź mogłaby się stać zwieńczeniem opowieści o tej zwykłej – z pozoru – rodzinie. Reżyser przydziela widzowi odrębną rolę czyniąc go zakładnikiem, świadkiem, uczestnikiem, słowem częścią cudzego życia. Rodzina Friedmanów staje się niepostrzeżenie dziwnie bliska każdemu z nas, bez względu na fakt, co zrobili, lub czego nie zrobili.

Gra.

Trwające prawie trzy godziny przedstawienie przenosi widzów do Ameryki. Jako pierwszego poznajemy reżysera nominowanego do Oscara dokumentu Capturing The Friedmans, Andrew Jareckiego. Jemu właśnie przypada rola narratora (niczym w tragedii antycznej) oraz przewodnika publiczności po sekretnym życiu i sekretach życia Friedmanów. Wskazuje, dokąd ma podążać i gdzie ma się kierować 30-osobowa grupa coraz bardziej zaintrygowanych i pragnących przeniknąć do prawdy widzów. Jesteśmy więc świadkami wtargnięcia do domu państwa Friedmanów oficerów śledczych i wraz z nimi szukamy dowodów winy pana domu. W sali komputerowej dowiadujemy się, jak wyglądały i jaki mogły mieć przebieg zajęcia prowadzone przez Arnolda Friedmana i pomagającego mu syna Jessiego. Trafiamy na przesłuchanie ojca i syna na policyjnym posterunku. Jesteśmy świadkami ich aresztowania, w najbardziej może intymnym momencie, kiedy muszą własne ubrania zamienić na więzienne kombinezony. Spotykamy się z adwokatami, którzy wyłuszczając szczegóły linii obrony, dzielą się z nami swoimi wątpliwościami. Kilkakrotnie jesteśmy w mieszkaniu, uczestniczymy w posiłkach, w rozmowach, na naszych oczach rozgrywa się dramat rodziny, przy nas rodzina się rozpada. Co kilka, lub kilkanaście minut znajdujemy się w innej lokalizacji. Ale tak naprawdę nie chodzi tutaj o podróż, której celem miałoby być uatrakcyjnienie spektaklu. Marcin Wierzchowski w sposób niezwykle przemyślany tworzy tę lokalizacyjną grę, by w wyrafinowany sposób przemówić do publiczności. Mogąc podglądać, dotykać, wymieniać spojrzenia z postaciami, stajemy się częścią ich życia, a co za tym idzie, jesteśmy sprzężeni z ich historią. Ponieważ są nam bliscy, osąd sprawy wydaje się nie tylko trudny, ale wręcz niemożliwy.

Historia.

Arnold Friedman (znakomity w tej roli Piotr Pilitowski), nauczyciel informatyki, jest zwyczajnym mężem i ojcem trzech synów. Z pozoru mamy do czynienia z modelową rodziną. Z jednym zastrzeżeniem – pan Friedman ma zdiagnozowaną słabość do chłopców. Psychoterapeuta zalecił mu rozładowywanie napięcia poprzez oglądanie pornograficznych czasopism. Jednak Arnold Friedman zostaje oskarżony o molestowanie i gwałty na swoich uczniach, którzy przychodzili do niego do domu na korepetycje. O współudział w orgiach zostaje także oskarżony jeden z synów Arnolda, Jesse (niezwykle przekonywujący Piotr Franasowicz). Oskarżenie oparte jest jednak wyłącznie na nieprecyzyjnych zeznaniach dzieci, a ich obdukcja nie wykazuje żadnych śladów zarzucanych czynów. Reżyser nie wskazuje winnych. Choć podczas procesu obaj oskarżeni przyznają się do winy, publiczność wie, że nic nie jest ani czarne, ani białe. Choć żona Arnolda, Elaine (świetna Małgorzata Kochan) ulegając presji otoczenia rozwodzi się z mężem, także ona nie do końca wierzy w winę najbliższych.

 Wina?

W sprawie Friedmanów nic nie jest jednoznaczne. Ich sekretne życie będące osią spektaklu jest tajemnicą. Co  naprawdę wydarzyło się w ich rodzinie? O czym jest sztuka wyreżyserowana przez Wierzchowskiego? O mrocznych zakamarkach duszy: winie, karze, pedofilii, zboczeniu, rodzinie, emocjach, agresji? A może o wszystkim po trochu? Nie dając jednoznacznej odpowiedzi, a zarazem nie wiedząc być może, czy Friedmanowie faktycznie dopuścili się zarzucanych im czynów, reżyser zmusza nas do ćwiczeń sumienia. Może nie nie jesteśmy tacy, jakimi chcielibyśmy być? Może nasze życie to gra pozorów? A może w imię świętego spokoju lub innych wartości (lub konieczności) dajemy się zaszufladkować?

Rekomendacja.

Arcytrudnym wyzwaniem dla aktorów Sekretnego życia Friedmanów jest bliskość i brak dystansu fizycznego w relacji z widzami. Są wśród nas – bezbronni, pozbawieni teatralizacji i scenicznej izolacji. Wchodzą z nami w śmiałą, bezpretensjonalną relację odsłaniając swoją intymność, jednocześnie zachowując swoje aktorstwo. Każdy z nich odgrywa znaczącą rolę w przebiegu akcji. Na szczególne wyróżnienie zasługują: Piotr Pilitowski (Arnold Friedman), Małgorzata Kochan (Elaine Friedman), Piotr Franasowicz (Jessy Friedman). W pamięci pozostają też role detektywów (Kajetan Wolniewicz i Maja Pankiewicz). Siła rzeczywistej prawdy, z jaką kreują swoje postaci jest godna najwyższego uznania.

Sprawa Friedmanów nie zostaje ostatecznie rozstrzygnięta. Jednak ta trzygodzinna wędrówka po ich życiu staje się swoistym katharsis rodem z antycznej tragedii. Spektakl wzbudza u widzów litość i trwogę, bunt i cierpienie, a poprzez wywołane emocje – oczyszcza. Na długo po jego obejrzeniu tkwią w nas uczucia towarzyszące doświadczeniom bohaterów, które po części z nimi dzielimy. Bo nie chodzi tutaj tak naprawdę o tabu związane z tematem pedofilii, ale przede wszystkim o osądzanie innych lub może raczej o powstrzymanie się od osądu. Nic nie jest takie, jakie nam się wydaje – ani ludzie, ani wydarzenia, ani to, co nas otacza. O tym jest ten spektakl.

Nie wyjdziecie z nowohuckiej sceny Stolarnia obojętni. Zapewniam. Sprawa Friedmanów w realizacji Teatru Ludowego to jeden z najciekawszych spektakli, jaki w ostatnim czasie widziałam. Rzadko zdarza się bowiem, aby współczesne realizacje osiągały moralny wymiar greckiej tragedii antycznej. To przedstawienie po prostu koniecznie trzeba zobaczyć!


 

REŻYSERIA: MARCIN WIERZCHOWSKI

SCENOGRAFIA: BARBARA FERLAK

KOSTIUMY: EWA MROCZKOWSKA

MUZYKA: URSZULA CHRZANOWSKA

ASYSTENTKA REŻYSERA / INSPICJENT /MARTYNA REZNER

Obsada:

ARNOLD FRIEDMAN: PIOTR PILITOWSKI

ELAINE FRIEDMAN: MAŁGORZATA KOCHAN

DAVID FRIEDMAN: PATRYK PALUSIŃSKI 

SETH FRIEDMAN: JAKUB KLIMASZEWSKI 

JESSE FRIEDMAN: PIOTR FRANASOWICZ

HOWARD FRIEDMAN / GERALDO RIVERA: JAN NOSAL

SĘDZIA ABBEY BOKLAN / MATKA UCZNIA: JAGODA PIETRUSZKÓWNA

DETEKTYW FRAN GALASSO / DEBBIE NATHAN: MAJA PANKIEWICZ

DETEKTYW SQUEGLIA / RON KUBY: KAJETAN WOLNIEWICZ

MCDERMOTT / ŚWIADEK #1 / PRZYJACIEL JESSEGO / ANDREW JARECKY: RYSZARD STAROSTA