fot.Piotr Kubic

Szymon Piwowarski: Jakie dotychczasowe osiągnięcia Teatru Barakah są dla Pani najważniejsze? 

Ana Nowicka: Największym naszym osiągnięciem jest to, że już od 14 lat Teatr Barakah istnieje. I mam nadzieję, że wciąż będzie funkcjonował. Staliśmy się rozpoznawalną marką w całej Polsce. Teatr ma na swoim koncie kilkadziesiąt wyróżnień – do jednej z najważniejszych mogę zaliczyć nagrodę im. Leona Schillera za działalność i osiągnięcia. Z najnowszych wyróżnień to nagroda Best Place witryny internetowej local-live.com oraz fakt, że byliśmy marką Radia Kraków w styczniu bieżącego roku. Teatr jest wspierany przez „Fundację Dziesięciu Talentów”, która powstała na jego rzecz. Co roku składa wnioski o granty, uczestniczy w konkursach ofert. Takie wsparcie finansowe pozwala nam tworzyć to miejsce. Teraz właśnie robię aktualizację do Urzędu Marszałkowskiego, ponieważ udało nam się otrzymać dotację, z czego bardzo się cieszymy.

Szymon Piwowarski: Jak wiele czasu pochłania Pani zarządzanie teatrem?

Ana Nowicka: Cały czas. To niewymierna liczba godzin (śmiech). Obowiązkami dzielimy się wspólnie z Moniką Kufel, która jest współzałożycielką teatru. Oprócz działań artystycznych musimy opanować obsługę administracyjną. To głównie pisanie wniosków. Wspiera nas w tym wiele osób. Mamy zgrane biuro organizacji widowni oraz świetnych wolontariuszy. Jednak główny ciężar odpowiedzialności za teatr spada na mnie i Monikę. Kiedy otwierałyśmy przestrzeń przy Paulińskiej 28 mówiłam, że to jest takie kulturalne Tesco. 24 godziny przez 7 dni w tygodniu (śmiech).

Szymon Piwowarski: Poza aktorstwem i dyrektorowaniem zajmuje się Pani również reżyserią. Ma Pani na swoim koncie wiele nagrodzonych spektakli, takich jak „Szyc” czy „Szafa”. Co Panią bardziej pociąga – reżyseria, aktorstwo, a może prowadzenie teatru?

Ana Nowicka: Z wykształcenia jestem aktorką. Ukończyłam krakowską PWST i zawsze to będzie moja ulubiona część sfery zawodowej. Natomiast nie ukrywam, że ogromnym wyzwaniem jest dla mnie także reżyserowanie i zarządzanie teatrem. Sprawna administracja jest dla mnie i dla Moniki Kufel kluczowa, bo to zapewnia istnienie teatru. Jeśli chodzi o reżyserię, to ją też kocham. Dzięki niej spełniam się jako artystka. Podobnie Monika, która z wykształcenia jest aktorką, ale zajmuje się też scenografią i kostiumografią.

Szymon Piwowarski: Ostatnio udało mi się obejrzeć jeden z Waszych najnowszych spektakli – „Dzieci z Dworca Zoo” w reżyserii Sebastiana Oberca. Dlaczego zdecydowaliście się na przedstawienie tej historii?

Ana Nowicka: Staramy się wyszukiwać ciekawe projekty. Każdy spektakl niesie ze sobą coś więcej niż tylko przesłanie. Jest to jakieś otwarte pytanie, na które każdy widz może sobie sam znaleźć odpowiedź. „Dzieci z Dworca Zoo” są takim właśnie przedsięwzięciem. Spektakl oparty jest na kultowej książce, która została napisana na podstawie prawdziwych wspomnień. Dzięki temu to przedstawienie mocne i wiarygodne. Nie jest to jednak tylko opowieść o narkotykach, jak Pan słusznie zauważył. To również historia o samotności. Ważną rolę odgrywa w niej cała obsada. To głównie ludzie młodzi, którzy w sposób wiarygodny ukazują ten świat i jego wyobcowanie A to we współczesnych realiach temat bardzo aktualny. Każde z „Dzieci” szuka swojej drogi. Są to ludzie bardzo wrażliwi, nie dający sobie rady życiem, którzy nie mają oparcia w najbliższych. To w świecie uzależnień znajdują swoją nową „rodzinę”, z którą stąpają razem ku destrukcji i śmierci. Jednak nie jest to spektakl, który ma pełnić rolę przestrogi. To mocna i brutalna historia – zależało mi na tym, aby ją pokazać w naszym teatrze. Bo przecież Teatr Barakah to miejsce spotkań wielu młodych ludzi. Większości osób, które tu do nas przychodzą, to studenci. „Dzieci z Dworca Zoo” odniosły ogromny sukces, ponieważ same w sobie są szalenie ciekawe. To nie tylko moje zdanie, to również liczne (dobre) opinie i recenzje. Ta sztuka sprawdziła się na scenie krakowskiej i ogólnopolskiej. Została przyjęta bardzo dobrze przez młodą publiczność. Ale co też jest bardzo ważne, nie tylko przez nią. Są starsi sympatycy książki, którzy przychodzą, by skonfrontować adaptację z prozą i… są zachwyceni. Dzieje się tak, ponieważ staramy się pokazać ten brutalny świat w skali jeden do jeden. Tu nie ma oszustwa, mistyfikacji. Cieszę się, że ta historia trafiła do naszego repertuaru.

Szymon Piwowarski: W jednej ze scen w spektaklu „Dzieci z Dworca Zoo” gra Pani z Dawidem Ogrodnikiem. Improwizowaliście w niej dialogi nawiązując do świąt i sylwestra. Był to naprawdę zabawny epizod. Czy często pozwala sobie Pani na improwizację na scenie?

Ana Nowicka: Tak, bardzo lubię tę formę i jeżeli jest taka możliwość – to ją stosuję. Szalenie mnie ekscytuje, ponieważ za każdym razem pojawia się jakiś nowym element. Oczywiście trzeba pamiętać o zachowaniu pewnego rodzaju ram. Improwizacja sama w sobie jest ciekawa, ponieważ opiera się na tym, co dzieje się „tu i teraz”. Może rozwinąć się w różnych kierunkach. Chciałabym jednak podkreślić, że dla Dawida Ogrodnika, Maćka Charytona, czy Krzysztofa Zarzeckiego, z którymi miałam okazję grać w „Dzieciach z Dworca Zoo”, to ekscytujące i fantastyczne przeżycie. Cieszę się, że mogę z takimi ludźmi być na scenie i coś takiego choć przez parę minut tworzyć.

Szymon Piwowarski: Nawiązując do poprzedniego pytania – Dawid Ogrodnik to niewątpliwie prawdziwa perła w obsadzie aktorskiej „Dzieci z Dworca Zoo”. Czy myśli Pani o kolejnych wspólnych projektach z tym artystą?

 Ana Nowicka: Dawid jest nieprzeciętną osobą. I co istotne, polubił nasz teatr. Przy „Dzieciach z Dworca Zoo” stworzyliśmy niesamowicie zgrany zespół. Nie boję się o tym mówić w kategorii rodziny, bo udało nam się razem wszystko świetnie dograć. Rzeczą wyjątkową jest to, że Dawid, który jest niezwykle zajętą osobą, wygospodarował dla nas te kilka miesięcy. To cudowny człowiek, obdarzony nieprawdopodobną energią. Kiedy się już czegoś podejmuje, robi z pełnym zaangażowaniem i sercem. Wiele dał też od siebie młodym aktorom występującym z nim w sztuce. Na sukces spektaklu znaczący wpływ miała właśnie obecność Dawida. Jej znakomite efekty są zresztą widoczne. Mam wielki szacunek do jego pracy i mam nadzieję,  że w przyszłości uda nam się zrealizować jakiś wspólny projekt. A na razie Dawid wróci do nas w maju na kolejne spektakle “Dzieci…”.

Szymon Piwowarski: Jakie są najbliższe plany Teatru Barakah?

Ana Nowicka: Dla naszych widzów szykujemy sporo atrakcji. Paweł Szarek reżyseruje u nas spektakl pod tytułem “Teresy”, którego premiera planowana jest na przełom maja i czerwca. Po wakacyjnej przerwie, czyli w okresie jesiennym, planujemy zrealizować sztukę Agnieszki Glińskiej, która wyreżyseruje swój projekt pod tytułem “Łączniczki”. Scenariusz spektaklu powstał na podstawie książki Katarzyny Zimmerer. Później wystawi u nas swoją sztukę Dorota Abbe. Jest to aktorka związana z Teatrem Nowym w Poznaniu. Kolejny projekt to sztuka “Sendlerowa”, która powstała na podstawie książki Anny Bikont i którą będę miała przyjemność reżyserować. Jeżeli wszystko ułoży się po naszej myśli, to bieżący rok uda nam się zamknąć 11. odcinkiem “Nocy Waniliowych Myszy”. Plany są, jak Pan widzi, bardzo rozbudowane. Niewykluczone też, że zorganizujemy wspólnie z naszą fundacją festiwal.

Szymon Piwowarski: Bardzo dziękuję za rozmowę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ