fot. dziennikpolski24.pl

Miejsce….

Niedzielne majowe popołudnie. Siedzimy w piwnicach dawnej mykwy żydowskiej, magazynów i zarazem fabryki amunicji…miejsce przez długie lata wykorzystywane było w przeróżny sposób. Ciekawa, a zarazem smutna jest jego historia. Mocno zdewastowane upływem lat i lokatorami (niekoniecznie z najwyższej półki) przestronne lokum przy ulicy Paulińskiej czekało na lepsze czasy. Nastały one wraz z przejęciem piwnic przez Bartosza Szydłowskiego, który założył tutaj Teatr Łaźnia. Kiedy po kilku latach otrzymał nową siedzibę dla swojego teatru, a przestrzeń przy Paulińskiej przechodziła z rąk do rąk i coraz bardziej była dewastowana oraz niszczona w 2013 roku zdecydowały się przejąć ją i wyremontować Monika Kufel i Ana Nowicka. Postanowiły wykreować w tym miejscu wielopłaszczyznową przestrzeń artystyczną dla teatru, tańca, muzyki, malarstwa oraz literatury. W jaki sposób udaje im się tworzyć ten imponujący kolaż sztuk, o tym opowiadają w naszej rozmowie.

Anna Kańska Małachowska: Przytulnie tu u Was, mimo, że znajdujemy się na obszarze trzystumetrowej powierzchni. Działacie na wielu artystycznych frontach. Skąd pomysł na prowadzenie własnego teatru? To wielkie wyzwanie! Jak się to wszystko zaczęło?

Monika Kufel: W trakcie studiów na wrocławskiej PWST, dostałam pracę w teatrze w Tarnowie i postanowiłam w nim zrobić swój spektakl dyplomy. Poznałam w tym czasie Anę i zrealizowaliśmy wspólnie monodram pod tytułem SZAFA. Ten spektakl, po wygaśnięciu umowy z Tarnowskim Teatrem „zabrałyśmy” do Krakowa i w zasadzie od niego rozpoczęła się nasza wspólna przygoda, a SZAFA otworzyła nam wiele drzwi i możliwości. Jeździłyśmy z tym monodramem po całej Polsce, a także za granicę. Przedstawienie cieszyło się wielką popularnością i wygrałyśmy nim wiele festiwali i konkursów (m.in. Aktor Europy w Macedonii). Wtedy zaczęłyśmy intensywnie myśleć o założeniu własnego teatru. Pomógł nam w tym bardzo Wojciech Ornat, który udostępnił nam piwnice swojego lokalu Klezmer Hois na krakowskim Kazimierzu oraz roztoczył nad nami mecenat.

Ana Nowicka:  Podczas realizacji SZAFY powstała nazwa teatru, o którą pytałaś. Historia jest niesamowita, bo słowo „barakah” przyśniło się Monice. Nie miałyśmy pojęcia, co ono oznacza. Okazało się, że symbolizuje esencję życia, błogosławieństwo, dar boży…to było dla nas jak…omen…I chyba przyniosło nam szczęście w naszej działalności…w każdym razie jak dotąd-nie narzekamy (śmiech).

A.K.M. Macie bardzo bogatą ofertę. Zyskałyście popularność nie tylko poprzez działalność teatralną. Jak magnes przyciągacie ludzi o różnych zainteresowaniach, w różnym wieku, z różnych środowisk. Opowiedzcie o tym, z czego słynie Barakah i co proponujecie swojej publiczności oraz swoim odbiorcom spoza teatru.

Ana Nowicka: Głównie stawiamy na teatr i to on jest i był dla nas zawsze najważniejszy. Oczywiście wyszłyśmy poza obszar teatru konwencjonalnego. Nasze spektakle są żywą obserwacją rzeczywistości, nie unikamy trudnych lub niewygodnych tematów. Nie oddzielamy się od publiczności. Gramy w interakcji z nią. Nie stronimy od różnorodności gatunków. Często prezentujemy widowiska muzyczne. Nasz zespół składający się wyłącznie z aktorów profesjonalnych jest dobrze zgrany, a każdy z nich tworzy własną historię. Jeździmy po różnych festiwalach, zdobywamy nagrody. To cieszy.

Monika Kufel: Jak powiedziała Ana, osią naszych zainteresowań jest teatr i wszystko, co z nim związane. Postanowiłyśmy jednak poszerzyć nasze propozycje o inne działania artystyczne, które choć nie bezpośrednio, to jednak mają stały związek z teatrem. Taki rodzaj przechodzenia „legato” z formy na formę…Bitwa Na Teksty to nasz nowatorski projekt zachęcający do pisania tekstów, do zabawy słowem. Cieszy się sporą popularnością. Jest prawdziwy ring…najprawdziwsza bitwa! Co wtorek nasze piwnice zamieniają się w salę kinową, a każdy miesiąc to inna tematyka filmowa. Każdy seans połączony jest z prelekcją filmoznawcy – doktoranta UJ Krzysztofa Siwonia.

Ana Nowicka: Dwa razy w miesiącu odbywa się u nas Chochla Literacka, czyli taki salon literacko-muzyczny. Ludzie śpiewają do napisanych przez siebie tekstów, a event ten prawie zawsze przeradza się w jedną wielką imprezę i ma już swoja stałą publiczność. Wielką popularnością cieszą się nasze Noce Waniliowych Myszy, do tej pory zrealizowaliśmy 6 odcinków. To spektakle z pogranicza musicalu i kabaretu, w których aktorzy – poprzez trafnie i zgrabnie napisane teksty (Dawid Barański, Grzegorz Like, Amadou Guindo) – komentują wydarzenia z bliższej i dalszej rzeczywistości. W czasie tych przedstawień przewija się cała gama aluzji politycznych, religijnych oraz dotyczących relacji damsko-męskich.

Monika Kufel: Nie możemy pominąć także naszych warsztatów bębniarskich i etnicznych. Ludzie przychodzą do nas z instrumentami i … improwizują. Oni maja szansę się zaprezentować, a my oraz publiczność mamy z tego wielką frajdę.

Ana Nowicka: Jako podsumowanie tematu naszej działalności powiem tak – za tamten rok mieliśmy 165 PIT-ów. To chyba najlepiej świadczy o tym, że przyciągamy twórców swoimi projektami. I to jest TO!

A.K.M. Skąd czerpiecie pomysły na wszystkie działania, które odbywają się w Barakah?

Ana Nowicka: Mamy świetny zespół, a także znakomitych dramaturgów. Żywimy się tym, co się dzieje wokół, ale z przymrużeniem oka, tak, żeby nikogo nie urazić. Jeśli chodzi o pomysły na pozateatralne działania, to naszym zamysłem było ściągnięcie do nas młodych ludzi, twórców i odbiorców. Stąd wzięła się koncepcja współpracy z wydziałem reżyserii krakowskiej PWST. Utworzyłyśmy Scenę Eksperymentalną, która daje szansę na debiut. I tak dobre, wartościowe przedstawienia wyreżyserowane przez absolwentów reżyserii wchodzą do repertuaru Barakah. W ten sposób ułatwiamy młodym zdolnym reżyserom start w profesjonalnej przestrzeni.

A.M. Jak zapowiada się nowy sezon przy Paulińskiej?

Monika Kufel, Ana Nowicka: Na bogato! (śmiech) Jeszcze w czerwcu przygotowujemy kolejną – siódmą – odsłonę Nocy Waniliowych Myszy z prapremiera w październiku. Na jesień planujemy prapremierę duńskiej sztuki Line Knutzon „Wkrótce nadejdzie ten czas” w reżyserii Pawła Partyki, prapremierę spektaklu muzycznego w reżyserii Beaty Fadalej pt. „Skąd Ty mieszkasz?” oraz premierę „Requiem” Hanocha Levina w reżyserii Macieja Gorczyńskiego. W 2015 roku objęłyśmy dyrekcję Festiwalu Krakowskie Reminiscencje Teatralne – w tym czasie będziemy gościć wiele zespołów z kraju i różnych stron świata. Imprezy odbywać się będą w całym Krakowie. A pod koniec roku zaskoczymy wszystkich….rewią Drag Queen! Będzie się działo!

A.K.M. Z tego wniosek, ze trzeba bardzo dokładnie obserwować wasze działania i aktywnie je wspierać jako publiczność. Ja osobiście nie odmówię sobie tej przyjemności. Zatem do zobaczenia…w Barakah!

źródło: kulturalnyswiatani.blogspot.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ