9 czerwca, inscenizacją Opowieści Hoffmanna Jacques’a Offenbacha Opera Krakowska zainaugurowała swój 21. Letni Festiwal. Tym razem mieliśmy okazję oklaskiwać jeden z najbardziej znanych tytułów literatury operowej, należący do klasyki gatunku, zrealizowany wedle pomysłu i wizji Michała Znanieckiego.

Opera Opowieści Hoffmanna, której libretto bazuje na opowiadaniach fantastycznych E.T.A. Hoffmanna stanowi kulminację twórczości kompozytorskiej Offenbacha, którego wcześniejszy dorobek skupiony był wokół operetki. Opowieści Hoffmanna skomponowane zostały pod koniec życia kompozytora, a ich premiera odbyła się już po śmierci Offenbacha. Realizatorzy krakowskiej inscenizacji przetransponowali klimat opowiadań E.T.A. Hoffmanna do futurystycznego, ale poniekąd realnego, cyfrowego – a więc znanego nam świata. Łącznikiem trzech opowieści jest postać kobiety rozpalającej hiper-namiętne uczucia w sercu Hoffmanna. Bohaterka pierwszej opowieści to mechaniczna lalka-robot o imieniu Olimpia, którą można zdalnie uruchomić za pomocą pilota. Jej twórca vel ojciec, poruszający się na deskorolce o elektrycznym napędzie, to ekscentryczny naukowiec, który pilnuje swojego wynalazku zamykając „eksponat” w specjalnej tubie, stanowiącej jednocześnie ekran do cyfrowych projekcji. Antonia, bohaterka drugiej opowieści Hoffmanna, wraz ze swoim ojcem oprowadzają grupy turystów po futurystycznym muzeum pełnym ekranów, w których co rusz pojawiają się sylwetki wielkich kompozytorów i inne mary. Pośrodku znajduje się klawesyn oraz manekin przywołujący postać matki Antonii, tragicznie zmarłej śpiewaczki, po której Antonia odziedziczyła wspaniały głos. Trzecia opowieść to historia kurtyzany Giulietty, która za namową diabła Dapertutta zabiera Hoffmanowi jego odbicie. Hoffmann jednak otrzymuje prezent – walizeczkę, z ukrytym w niej laptopem, na którym będzie mógł opisywać swoje uczuciowe przygody. Ważną osobą w spektaklu jest Muza vel Niclausse. Aby było jasne, że to jedna i ta sama osoba, Muza pozbywa się na scenie swojej sukienki, przebierając się w męski strój.

Artyści otrzymują w Opowieściach Hoffmanna bardzo trudne wyzwania. Większość ról się multiplikuje, tak więc na głosie jednej postaci bazuje ich kilka. Wymaga to nie lada wokalnej kondycji, której należy śpiewakom pogratulować.

Premierowy wieczór w Operze Krakowskiej należał z pewnością do Moniki Korybalskiej. Młoda artystka bardzo dobrze poradziła sobie z trudną partią Muzy i Niclausse. Jej głos brzmiał dojrzale i pewnie. Ujęła publiczność lekkością interpretacji, aktorską sprawnością oraz scenicznym wdziękiem. Wielkie brawa. Niezwykle trudnego zadania wykonania czterech ról: Olimpii, Antoni, Giulietty oraz Stelli podjęła się Katarzyna Oleś-Blacha. Wspaniale wypadła jako mechaniczny robot Olimpia, a słynna aria lalki wywołała – całkowicie zasłużenie – owację publiczności. Jednak w miarę upływu akcji, coraz bardziej słyszalne było w głosie artystki zmęczenie. Przypominam sobie w tym miejscu byłą primadonnę Opery Krakowskiej, Krystynę Tyburowską, która tę niezwykle trudną dla śpiewaczki partię śpiewała od początku do końca z niesamowitą lekkością i świeżością. Z innymi czterema rolami stanął w szranki Mariusz Godlewski jako Lindorf (w prologu i epilogu), Coppelius, Doktor Miracle i Dapertutto. Wokalnie było bez zastrzeżeń, dramaturgicznie – za mało demoniczności, mało przekonująco. W każdej z trzech opowieści obecny był Janusz Ratajczak. Jego niezbyt rozbudowane role (Andresa w prologu, robota Cochenille’a i Frantza) dzięki wrodzonej vis comica były bardzo charakterystyczne i zapadły publiczności w pamięć. Wielki aplauz wywołała niezwykle pomysłowo i dowcipnie zainscenizowana, pełna aluzji aria Frantza w II akcie, która wywołała salwy śmiechu. Karkołomną wokalnie partię Hoffmanna podczas premierowego spektaklu wykonał Tomasz Kuk. Krakowski tenor to niezwykle utalentowany śpiewak, miałam jednak wrażenie, że premierowe emocje nieco ograniczyły możliwości jego wspaniale brzmiącego głosu. Artyści wykonujący pozostałe role wywiązali się ze swoich zadań bez zastrzeżeń. Komplement dla wszystkich należy się za wspólnie zbudowaną zespołowość spektaklu.

Reżyserska wizja Opowieści Hoffmanna Michała Znanieckiego jest solidnie przemyślana i konsekwentnie poprowadzona. Reżyser znany jest z niekonwencjonalnego podejścia do realizowanych przez siebie oper, zatem byłam przygotowana na całkowicie nieklasyczną inscenizację dzieła Offenbacha. Kiedy przy okazji krakowskiej premiery Króla Rogera przeprowadzałam wywiad z Michałem Znanieckim, powiedział mi wówczas, że casus oper uniwersalnych polega na tym, że każdą z nich możemy dostosować do naszych czasów, naszych realiów, ponieważ nie ograniczają one reżysera konkretną sytuacją polityczną, czy historyczną. Dają możliwość własnej interpretacji. Własnej wizji. http://nascenie.info/wywiad-z-michalem-znanieckim-rezyserem-operowym/ . Tak też reżyser postąpił w przypadku krakowskiej inscenizacji Opowieści Hoffmana. Postawił na futurystyczny, niczym z opowiadań Lema klimat, co jest na pewno pomysłem odważnym i ciekawym. Wniósł do spektaklu wiele dobrych, trafionych rozwiązań. Jednak aspekty wizualne nie idą tutaj w parze z muzycznymi. Przez cały czas trwania spektaklu miałam wrażenie, że muzyka i obraz to dwa różne światy. Gdyby do tej inscenizacji dopisać inną, współczesną muzykę to mógłby to być strzał w dziesiątkę, ale przecież w operze to inscenizacja powinna być służebna wobec muzyki.

Znakomicie spisał się chór Opery Krakowskiej przygotowany pod kierownictwem Jacka Mentla – pięknie, czysto i donośnie brzmiał, podobnie jak orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka. Kostiumy mnie nie zachwyciły, w niektórych momentach robiło się duszno od natłoku udziwnień, których ofiarą padły artystki chóru (na przykład czerwone szaty i nakrycia głowy – niczym futurystyczna cepelia). Scenografia została wykonana zgodnie z nowoczesną, kosmiczną wizją, a zatem można pochwalić spójność zamysłu na linii reżyser-scenograf. Moją uwagę zwróciło sporo ładnie wkomponowanych w elementy scenograficzne multimedialnych projekcji. Za to nieudanym rozwiązaniem było zrobienie z baru statku-gondoli, o który nota bene wszyscy przechodzący artyści się obijali.

Krakowska inscenizacja Opowieści Hoffmanna z pewnością przyciągnie na Lubicz publiczność. Staranność realizacji, spójność i konsekwencja wizji oraz niezaprzeczalnie piękna muzyka Offenbacha to wystarczające powody, aby odwiedzić Operę Krakowską. Może ten futurystyczny przekaz (który co prawda tradycjonalistów do końca nie przekona) zainspiruje i zachęci co młodsze pokolenia do częstszego bywania na spektaklach operowych, które dzięki takim reżyserom jak Michał Znaniecki, są z pewnością atrakcyjne i niestereotypowe.


Reżyseria i kostiumy: Michał Znaniecki

Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Scenografia: Luigi Scoglio
Choreografia: Diana Theocharidis
Przygotowanie chóru: Jacek Mentel
Reżyseria światła: Bogumił Palewicz

Obsada
HOFFMANN | Tomasz Kuk, Dominik Sutowicz
MUZA, NICKLAUSSE | Monika Korybalska, Iryna Zhytynska
OLIMPIA, ANTONIA, GIULIETTA, STELLA| Katarzyna Oleś-Blacha, Marcelina Beucher
LINDORF, COPPELIUS, DOKTOR MIRACLE, DAPERTUTTO | Mariusz Godlewski, Grzegorz Szostak
ANDRÈS, COCHENILLE, FRANTZ, PITICCHINACCIO | Adam Sobierajski, Janusz Ratajczak, Krzysztof Kozarek
SPALANZANI | Vasyl Grokholskyi, Tomasz Jedz
CRESPEL | Wołodymyr Pańkiw, Remigiusz Łukomski
GŁOS MATKI | Marta Abako, Agnieszka Cząstka
HERMANN | Jacek Wróbel, Stanisław Zyskowski (Akademia Muzyczna)
NATHANAËL | Krzysztof Kozarek, Marcin Kotarba
LUTHER | Krzysztof Dekański, Jerzy Wójcik

ORKIESTRA, CHÓR i BALET OPERY KRAKOWSKIEJ
Dyrygent – Tomasz Tokarczyk

Premiera: 9 czerwca 2017, godz. 18.30