fot.archiwum NCK

Ze Zbigniewem Grzybem, dyrektorem NCK – centrum, które przez lata mozolnie budowało swój potencjał i od dawna posiada swoje stałe miejsce na mapie krakowskich scen rozmawiamy o kondycji kultury i promowaniu ambitnej sztuki.

Anna Kańska Małachowska: Jakie są założenia działalności instytucji, która- nie będąc teatrem – od lat jest aktywnie obecna na mapie krakowskich scen?

Z.G.: Kilka lat temu, kiedy obejmowałem tę placówkę, zastanawiałem się wraz z moim zespołem jaką rolę ma ona spełniać i jak ma wyglądać. Oczywiście wiele punktów z zakresu jej działalności zapisanych jest w statucie, jednak potrzebna była nowa, świeża strategia marketingowa. Wymyśliliśmy wówczas hasło, że mamy „nakręcać kulturę”. Ten cel przyświeca nam na każdym polu naszej aktywności. Jesteśmy wielowymiarową instytucją, dzieje się u nas dużo w różnych gatunkach sztuki. Może łatwiej byłoby skupić się na jednej, ponieważ ta różnorodność nie jest łatwa w realizacji. Jednak to właśnie dzięki niej odbiorca, ma wybór, a my w ten sposób jesteśmy dla niego bardziej atrakcyjni. Rzeczą dla nas podstawową jest gwarancja wysokiego poziomu organizowanych przez nas imprez i zajęć. Na równi ważne są dla nas zajęcia dla dzieci, warsztaty dla młodzieży, teatr, zespół folklorystyczny, spektakle, czy teatr tańca. Wszystkie pola aktywności ma łączyć jedno: jakość. Dobra jakość.

A.K.M. O tę jakość trzeba dbać i ją pielęgnować…

Z.G.: Jakość powinna być celem samym w sobie. Przede wszystkim powinno się kłaść nacisk na dobrą jakość w zajęciach i spektaklach dla dzieci, bo one stanowią materię – tworzywo, które trzeba należycie kulturalnie ukształtować. A to bardzo odpowiedzialne zadanie. I my staramy się właśnie w taki sposób podchodzić do tego tematu.

A.K.M.: Aby uzyskać jakość, odpowiedni standard, nie obejdzie się bez środków finansowych…

Z.G.: Dokładnie tak. Dawniej, jeszcze 10 lat temu łatwiej było je pozyskać. Nasz obiekt jest bardzo duży – kilkanaście tysięcy metrów kwadratowych, kilkadziesiąt sal, w tym profesjonalna sala widowiskowa na 600 miejsc. Środki finansowe są nam niezbędne nie tylko na rozwój kulturalny, ale także na remonty i modernizowanie naszego centrum. Od trzech lat, zawsze podczas przerwy wakacyjnej, intensywnie unowocześniamy nasz obiekt.

A.K.M.: Jakie założenia NCK spełnia poprzez swój program?

Z.G.: NCK ma być miejscem, gdzie ludzie z Krakowa oraz z dzielnicy mają znaleźć coś dla siebie, na bardzo dobrym poziomie.

A.K.M.: Trudno jest dogodzić każdemu, zwłaszcza w czasach, kiedy ludzie nie wybierają sztuki ambitnej, ale zazwyczaj tę lekką, łatwą i przyjemną …

Z.G.: Tak, obserwuję takie zjawisko. Osobiście nie mam nic przeciwko różnym gatunkom sztuki, jednakże wolałbym, aby NCK promowało jej  bardziej wysmakowane przejawy. Nie mamy ambicji, aby stać się alternatywą dla sceny narodowej, nie możemy promować tych najbardziej ambitnych rzeczy, niemniej jednak na różne sposoby przekonujemy i przyzwyczajamy naszą publiczność  do odpowiednio wysokiego poziomu i standardu –  na przykład do gatunków muzycznych, które nieco odeszły w zapomnienie – do piosenki literackiej, czy poezji śpiewanej. Z roku na rok przybywa sukcesywnie zwolenników tej „krainy łagodności”, z czego bardzo się cieszę. Oznacza to, że edukowanie publiczności i oswajanie jej z nowymi propozycjami (niekoniecznie tymi, które uznane są za „trendy”) może przynieść plony, mimo, że to proces kilku- czy nawet wieloletni.

A.K.M.: Z pewnością „edukacja” publiczności związana jest ze wzmożoną pracą marketingową…

Z.G.: Zdecydowanie tak. Stale poprawiamy obsługę widza. Nasza informacja dociera do coraz większej ilości odbiorców. Pomagają nam w tym kanały internetowe, portale społecznościowe, ale też tradycyjne metody, jak na przykład plakatowanie miasta.

A.K.M.: Nowa Huta ma tradycje jazzowe. Czy NCK je pielęgnuje?

Z.G.: Tak, choć niestety koncertów jazzowych jest coraz mniej. A przecież Huta ma świetnych jazzmanów. Grzegorz Frankowski, czy Ryszard Styła to mieszkańcy tej dzielnicy. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy wspaniały koncert dla Grzegorza Tusiewicza, krytyka jazzowego, na który zjechała się do nas cała polska jazzowa śmietanka. Chciałbym bardzo, aby jazz nie zniknął z nowohuckiej sceny, ale zdaję sobie sprawę, że odbudowanie tradycji jazzowej to długofalowy proces. Jednak już dwa razy zagościła u nas Noc Jazzu, a 31 października organizujemy Zaduszki Jazzowe ze świetnym składem, m.in. wystąpi Zbigniew Namysłowski. Mamy też w planie zorganizować promocję płyty Piotra Domagały z „Kwartetem Śląskim” połączoną z wernisażem prac Stefana Gierowskiego.

A.K.M.: Ten rok mija pod znakiem Beksińskiego. Na ekrany wszedł niedawno film „Ostatnia Rodzina”, wcześniej ukazały się książki, między innymi autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej. U Państwa także króluje Beksiński.

Z.G.: Można powiedzieć, że Beksiński to pomysł, który krystalizował się u nas od dwóch lat. Dzięki uprzejmości Państwa Dmochowskich, mogliśmy otworzyć galerię prac tego malarza. Powstał także wspaniały spektakl baletowo-muzyczny inspirowany Beksińskim, który jest naszą cegiełką do tego, co się wokół tego artysty w Polsce dzieje. Do prac przy tym widowisku zaprosiliśmy Agnieszkę Glińską, której powierzyliśmy rolę reżysera i choreografa. Stronę muzyczną opracował krakowski kompozytor Nikola Kołodziejczyk. Tak powstała nasza pierwsza poważna produkcja, na którą bilety rozeszły się jak przysłowiowe świeże bułeczki.

A.K.M.: W jaki sposób NCK edukuje dzieci i młodzież, aby stały się w przyszłości wymagającym odbiorcą sztuki ambitnej.

Z.G.: Podstawą sukcesu jest ciężka praca i zespół, który w każdy projekt wkłada serce. Stawiamy także na jakość, o której wcześniej wspominałem. Wsłuchujemy się w to, co młodzi mówią, co nam sugerują, aby być dla nich atrakcyjnym ośrodkiem. Inwestujemy w nasz budynek, by był przyjazny, aby chciało się tu przychodzić. Kupujemy nowoczesny sprzęt – ostatnim naszym zakupem, z którego jesteśmy dumni, jest prasa do grafiki, dzięki której dzieciaki mają prawdziwą radość tworzenia profesjonalnych plastycznych prac. Staramy się „dopieścić” naszych podopiecznych, tak aby mogli się rozwijać na każdej kulturalnej niwie. Prężnie działa w NCK amatorski teatr – dzieci mają swoją przestrzeń. Zawsze w okolicach maja, czerwca są prezentowane osiągnięcia teatralne dzieci i młodzieży podsumowujące sezon. To nas cieszy, bo jakość spektakli w wykonaniu naszych milusińskich jest naprawdę dobra. Przekłada się to – i w przyszłości przełoży – na sposób, w jaki odbierać będą sztukę. Z pewnością będą w stanie odróżnić sztukę dobrą, od tej nie do końca ambitnej.

A.K.M.: Imponująca liczba pół miliona widzów odwiedzających Nowohuckie Centrum Kultury to wspaniały wynik. Trzymamy kciuki za dalsze sukcesy NCK i życzymy wytrwałości na wszystkich polach działania!

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ