Dobiegł końca 4. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy Materia Prima zorganizowany przez Teatr Groteska. W czasie ośmiu festiwalowych dni publiczność miała możliwość obejrzenia dziesięciu wspaniałych przedstawień, z których każde było wyjątkowe, atrakcyjne, czasem wręcz zaskakujące w formie i treści. Dla wszystkich można jednak zastosować wspólny mianownik – spektakle, starannie wyselekcjonowane z najważniejszych wydarzeń teatralnych całego świata – zaprezentowały wyrównany, bardzo wysoki poziom realizacyjny i wykonawczy.

Zespoły z Wietnamu, Kanady, USA, Włoch, Szwajcarii, Niemiec, Francji, Holandii, Litwy w większości gościły w Polsce po raz pierwszy. Grupy, które prezentowały się już na festiwalu, przywiozły swoje premierowe widowiska. Festiwalowe prezentacje odbywały się w kilku miejscach: w Teatrze Groteska, Nowohuckim Centrum Kultury, Małopolskim Ogrodzie Sztuki oraz w trzech salach Centrum Kongresowego ICE Kraków.

Teatr, jaki mieliśmy okazję podziwiać w czasie festiwalu Materia Prima to prawdziwa sztuka piękna, wykraczająca daleko poza werbalny świat. To fascynująca, harmonijna poezja formy, gdzie słowa są zbędne. W takim teatrze rządzą: precyzja, umiejętności i subtelność przekazu, a wszystko okraszone jest niebanalną, świetnie dobraną muzyką, czasem wykonywaną też na żywo.

„Pixel” – CCN Créteil & Val-de-Marne /Compagnie Käfig z Francji, fot.archiwum Teatru Groteska

W czasie, kiedy przez nasz kraj przewala się fala post postmodernizmu w teatrze, niszcząca wszystko to, czego wytrawny widz poszukuje, Festiwal Materia Prima obdarował publiczność teatralnym pięknem, a wszechobecny chaos panujący w sztuce – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zamienił w estetykę i harmonię formy. Zespoły, które wystąpiły podczas festiwalu udowodniły, że w teatrze można wykorzystać najprzeróżniejsze środki przekazu, czerpiąc nawet z najnowocześniejszych rozwiązań techniki w parze z hip-hopem (jak na przykład spektakl „Pixel” – CCN Créteil & Val-de-Marne /Compagnie Käfig z Francji), a sztuka „podana” w taki sposób może fascynować widza w każdym wieku.

Thang Long Puppetry Theatre (Wietnam) „Tradycyjne lalki wodne”, fot.archiwum Teatru Groteska

Podczas Festiwalu nie zabrakło akcentów narodowych – wielkie uznanie publiczności zyskał spektakl „Tradycyjne lalki wodne” z Wietnamu, który zaprezentował tradycyjny dla tamtejszej kultury teatr sięgający tradycją do XI wieku, a rozgrywające się w wielkim basenie sceny z codziennego życia przykuwały uwagę młodszych i starszych. Teatr lalkowy w zupełnie innej formie zaprezentował zespół „Limen” & “Cocon” z Niemiec, ukazując świat w poetycko-metafizycznej odsłonie. Jeszcze inną konwencją wykorzystania lalek zaskoczył publiczność znakomity spektakl „Piaskun” zespołu z Litwy, w którym główny bohater niczym Quasimodo, czy Bestia toczy pojedynek z czarnymi wizjami własnego ja. Dualizm ludzkiej natury fenomenalnie został oddany poprzez połączenie aktorów z lalkami.

Vilniaus Teatras Lėlė (Litwa) „Piaskun”,fot. archiwum Teatru Groteska

Wisienką na torcie okazał się występ grupy Compagnia Finzi Pasca z Szwajcarii w spektaklu „La Verità”. Daniele Finzi Pasca, wizjoner teatru i zarazem twórca sukcesu słynnego Cirque du Soleil, obdarował publiczność wzruszającym, pełnym humoru, okraszonym nutką ironii widowiskiem z pogranicza teatru, rewii, cirque nouveau i teatru tańca. Harmonia, precyzja i wysoki poziom artystyczny wykonawców, z których każdy jest mistrzem w swojej dziedzinie (muzyka, taniec, akrobacje, śpiew) złożyły się na spektakl pełen magii i niepowtarzalnego uroku.

Compagnia Finzi Pasca (Szwajcaria) „La Verità”,fot.archiwum Teatru Groteska

Wielkie uznanie należy się dyrektorowi Adolfowi Weltchkowi, dzięki któremu przez osiem festiwalowych dni Kraków tętnił światowym teatralnym życiem. Na przekór panującym teatralnym trendom, tendencjom i modom nasze miasto stało się stolicą teatru najwyższej próby, a festiwal Materia Prima dostarczył olbrzymiej rzeszy widzów pięknych wrażeń, których estetyka, precyzja, harmonia i kunszt wykonawczy na długo pozostaną w pamięci.

Niecierpliwie czekamy na kolejną edycję Festiwalu Materia Prima, która odbędzie się za dwa lata, w 2019 roku.


Poniżej przedstawiamy opis dwóch festiwalowych spektakli w relacji krakowskiego aktora, Jacka Milczanowskiego:

Prawdziwy strach i zdrowy śmiech.

Niezwykle sprawnie przedstawiony horror teatralny inspirowany filmami tego gatunku w wykonaniu Holendrów z JAKOP AHLBOM COMPANY wywołał owacje na stojąco. Opowieść grozy pozbawiona słów rozgrywała się w trzech planach składających się na pełen koszmarów dom i otaczający go las. Autentyczne przerażenie, jakie potrafili wzbudzić na widowni twórcy przedstawienia przeplatane było wybuchami śmiechu, jako że przy całej grozie nie brakowało w nim humoru. Wielki podziw i szacunek należy się aktorom, którzy wykazali się zarówno kunsztem pantomimicznym jak i umiejętnościami kaskaderskimi oraz kondycją. Mogliśmy ich podziwiać w krwawych walkach, ale też smakować w spowolnionych lub precyzyjnie zrytmizowanych scenach. Nie zabrakło sekwencji idealnie synchronizowanych z projekcjami, pirotechniki i efektów prestidigitatorskich. Wielkie bogactwo pomysłów, szeroka gama środków, precyzja i umiejętne różnicowanie rytmów złożyło się na ten zapadający w pamięć spektakl służący dobrej zabawie. Wielkie i zasłużone brawa okraszane były entuzjastycznymi okrzykami widzów, które wyrywały się im spontanicznie po zapierającym dech w piersiach „Horrorze”.

Jakop Ahlbom (Holandia)„Horror”,fot.archiwum Teatru Groteska

Koncert i uczta.

Niezwykle smakowite widowisko zaprzeczające sile grawitacji zaprezentowała włoska NOGRAVITY DANCE COMPANY. Artyści z Italii sięgnęli ku tradycji teatru barokowego w sposób twórczy, a spektakl „ARIA” sporządzony z prostych składników przyprawionych szczyptą humoru stał się teatralną ucztą. Barokowe utwory grane na zaledwie kilku instrumentach, ale powierzonych prawdziwym mistrzom w swoim fachu brzmiały czysto, śpiewane ze swobodą i humorem arie podbijały ten efekt, a widzowie zmagali się jedynie z zagadką, jak możliwa jest taka lekkość i maestria wykonawcza, skoro primadonna wisi głową w dół, a jej kolega kołysze się zawieszony nad muzykami? Walory wizualne spektaklu to osobny rozdział. Obrazy komponowane światłem i tańcem z elementami przeczącej prawu ciążenia akrobatyki zadziwiały przy każdej kolejnej odsłonie przedstawienia. Niezwykle udanie nawiązujące do baroku, na wskroś współczesne kostiumy wykorzystujące przy tym techniczne możliwości rozciągania się materiałów typu „super stretch” to dodatkowy walor wizualny spektaklu. Tancerze – akrobaci w trykotach czasami tylko ozdabianych ażurowymi elementami – epatowali pięknem wytrenowanych, niemal nagich ciał. Śpiewacy występujący w strojach groteskowo deformujących ich cielesność wspomagani byli przez tancerzy, ich kostiumy były przez nich animowane: na przykład do nadnaturalnie wielkich krynolin solistek dokomponowywane były tańczące nogi. Pomysłowe kombinacje wymienionych elementów i niezliczone wariacje ich łączenia oraz umiejętnie dozowana dawka iluzji, że wykonawcy poruszają się w pionie przy pomocy jakiejś zagadkowej maszynerii wywoływały w widzach mieszankę zaciekawienia i zachwytu. Muzyka, śpiew, taniec, akrobacja zatopione w prostych, acz wysmakowanych obrazach wydobytych światłem – czy można sięgnąć po prostsze składniki do sporządzenia lekkostrawnych teatralnych widowisk? A jednak wyszła z tego kolacja o niezapomnianym smaku.

NoGravity Dance Company we współpracy z: Accademia Filarmonica Romana i Teatro Olimpico (Włochy) „Aria”,fot.archiwum Teatru Groteska

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ