Do tego, że na festiwalu Materia Prima oglądamy spektakle z najwyższej półki, nie trzeba nikogo przekonywać. Wczorajszy spektakl „Requiem pour L.” okrzyknięty przez światową krytykę jednym z najważniejszych wydarzeń scenicznych ostatnich lat udowodnił, że muzyka potrafi łączyć nie tylko wiele różnorodnych brzmień, ale także może stworzyć nową jakość dzięki odważnemu przenikaniu tradycji i kultur.

Kanwą spektaklu jest msza żałobna Mozarta, która stopniowa rozrasta się do wielowymiarowej symfonii. Czternastoosobowy zespół muzyków z różnych stron świata wykonuje ją wspólnie, ale każdy na swój własny sposób, łącząc ze sobą różne style muzyczne – od opery, przez jazz po afrykańskie, szamańsko-etniczne brzmienia. Przedstawienie, które jest niezwykłym studium odchodzenia tytułowej L., (ostatnie chwile jej życia wyświetlają się na stanowiącym tło sceny ekranie), wzrusza i porywa, oddziałując na publiczność wielopłaszczyznowo. Zarówno na poziomie muzycznym, jak i teatralnym, wokół trudnego tematu przemijania łączą się różne kultury, łączą się też ludzie i ich emocje, tak odmienne wobec misterium śmierci. Skojarzenia, które wywołuje mozartowskie Requiem w zestawieniu z tańcami i śpiewami sięgającymi korzeniami tradycji szamańskich wzbudzają niezwykłe emocje, tworząc zupełnie nową jakość przekazu. Scenografia wkomponowuje się w ten wieloetniczny klimat – czarne nagrobki przywołują skojarzeniowo berliński Pomnik Pomordowanych Żydów Europy projektu Petera Eisenmana, ale także zbiorową mogiłę, a w takiej przecież pochowano Mozarta. Spektakl duetu Cassol – Platel wykracza poza standardowe teatralno-muzyczne ramy przełamując jednocześnie tabu, jakim jest przemijanie, odchodzenie i śmierć. Ten spektakl nie pozostawia nikogo obojętnym – mnie dogłębnie poruszył. Jeśli dodać do tego maestrię wykonania (wybitne umiejętności muzyczne, wokalne, taneczne i choreograficzne zespołu) – mamy przepis na spektakl prima sort.

Emocje związane z „Requiem pour L” nieco przyćmiły wrażenia z obejrzanych dzień wcześniej dwóch innych znakomitych skądinąd spektakli: „Lebensraum” Jakopa Ahlboma z Holandii oraz „Spotkanie z tobą było moim przeznaczeniem” duetu Pietragalla-Derouault z Francji.

Inspiracją dla Jakopa Ahlboma, wielkiego pasjonata kina, stało się tym razem nieme kino oraz postać Bustera Keatona – aktora i filmowca, pioniera komedii slapstickowej i „króla kamiennej twarzy”. Spektakl „Lebensraum” w bardzo dowcipny sposób, za pomocą ciekawych, a czasem wręcz zaskakujących rozwiązań choreograficzno-scenograficznych opowiada o codziennym życiu dwóch mieszkających ze sobą mężczyzn, którzy wpadają na pomysł skonstruowania mechanicznej lalki mającej pełnić funkcję pomocy domowej. Lalka ożywa i okazuje się dość niesubordynowaną i niepokorną lokatorką. Przedstawienie cieszy i zachwyca. Dzięki połączeniu teatru, tańca, muzyki i iluzji jest bardzo energetyczne i po prostu warte obejrzenia. Mistrzowską precyzją ruchów urzeka aktorka-akrobatka kreująca postać lalki.

W przedstawieniu przywiezionym przez Théâtre du Corps z Francji „Spotkanie z tobą było moim przeznaczeniem”, festiwalowa publiczność miała okazję oklaskiwać Marie-Claude Pietragallę, ikonę francuskiego tańca i jej partnera, Juliena Derouault. W tym poetycko-muzyczno-tanecznym spektaklu artyści, za pomocą tańca, opowiadają historię o samotności człowieka, a zarazem starają się przekazać, jak ważnym może być napotkanie na swojej drodze drugiej osoby, z którą będzie się dzieliło nawet oddech. Przedstawienie stanowi taneczne studium związku kobiety i mężczyzny i wszystkiego, co z tym związane. Warsztatowa maestria obarczona jest jednak nieco przesadnym patosem.

O wrażeniach z kolejnych festiwalowych spektakli napiszemy Państwu już wkrótce.

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z archiwów opisanych zespołów.