fot. teatrnowy.com.pl

Teatr Nowy proponuje świetne show!

Ostatni wieczór miesiąca stycznia spędziłam w teatrze,  a jakże. Zwabił mnie mrocznie i groźnie brzmiący tytuł – MACABRA DOLOROSA…  Wyznam szczerze i wprost: chyba jeszcze żadna wizyta w teatrze, operze czy kinie nie wywarła na mnie tak mocnego wrażenia, jak spektakl w reżyserii Pawła Szarka, w wykonaniu Katarzyny Chlebny, która także jest autorem scenariusza.

Niezwykłe, niezwyczajne show. Wykorzystując minimalistyczną scenografię, na którą składa się dosłownie kilka elementów (palma, pianino, lampy i dziecięcy wózek), panujący na scenie ponury półmrok rozprasza swoim pełnym emocji  performancem Katarzyna Chlebny. Jesteśmy w bunkrze. Znaleźliśmy się tu, aby być świadkiem … dzieciobójstwa … mordu na dzieciach odbywającego się na przestrzeni lat. Dzięki wykorzystaniu tekstów z Medei i fragmentów listów Magdy Goebbels oraz piosenek Nicka Cave’a, Marylin Mansona, Cinema Strange, The Dresden Dolls i innych, napisanych specjalnie na potrzeby spektaklu, uczestniczymy w makabrycznym studium postaci matki, która w różnych okolicznościach oraz zabija własne dzieci.

W tym z piekła rodem spektakularnym show znajdziemy wiele aluzji i odniesień do medialnie nagłośnionej kilka lat temu sprawy „matki małej Madzi”. Katarzyna Chlebny słowem, muzyką, charakteryzacją oraz szokującym niekiedy zmianom kostiumu ukazuje emocje kobiety-matki na wielu płaszczyznach i w różnych kontekstach, ale zawsze z podtekstem dzieciobójstwa. Balansując pomiędzy aluzjami do polityki, władzy totalitarnej, jak również nawiązując do zwyczajnych ludzkich spraw (chorób, uczuć, potrzeby wolności) pełna wewnętrznych sprzeczności bohaterka jawi się widzowi jako ktoś dobrze znany. Widzimy w niej celebrytkę, która tworzy medialny szum wokół siebie poprzez najbardziej prymitywne narzędzie, jakim jest budowanie kontrastów wokół własnej osoby: prawdy i fałszu, histerii i opanowania. W blasku fleszy czuje się doskonale. Nie ma żadnych oporów, by mówić o sobie, o swoich potrzebach. Jakie w tym świecie miejsce zajmuje dziecko? Skoro z niemałą pomocą własnej matki znalazło się w niebie, nie stanowi już przeszkody, problemu…”Kant, futryna, kant, futryna”…śpiewa bohaterka … to nawiązanie do powtarzanej jak mantra przez matkę-celebrytkę wypowiedzi… tłumaczenie zachowania, a może wcale nie?

Sporym wyzywaniem i niemałym ryzykiem było przygotowanie widowiska opartego na kanwie rewii DADA – niezwykle popularnej formy w 1. połowie XX wieku oraz niemieckiego cabaret noir. Opowiedzenie w lekkiej, niemal kabaretowej formie okrutnej i dramatycznej historii o przemocy, szaleństwie oraz upadku rodzicielskich (matczynych) instynktów  okazało się zadaniem, z którym twórcy spektaklu nie tylko się zmierzyli, ale odnieśli wielki sukces!. Przedstawienie, zgodnie z tytułem, jest makabryczne, bo straszny jest jego temat i wydźwięk. Ból, okrucieństwo, szaleństwo i egoizm najbardziej widać w jednym z najbardziej spektakularnych momentów, kiedy monolog aktorki przekształca się w jej grę z publicznością. Ta cyrkowa maskarada wywołująca nota bene salwy śmiechu publiczności, to przeprowadzona w doskonały sposób wiwisekcja wad i ułomności nas samych, co brutalnie spuentuje aktorka – tańczyliście na grobie dziecka w rytm Mensona

Makabra Dolorosa wystawiona w Teatrze Nowym to pozycja w repertuarze, której przegapić nie wolno. Znakomita reżyseria Pawła Szarka oraz hipnotyzująca gra Katarzyny Chlebny, która swoim aktorskim kunsztem zasługują na wyrazy najwyższego uznania.

Rozmowa z Kasią Chlebny, autorką scenariusza i wykonawczynią MACABRA DOLOROSA.

Rozmowa z Kasią Chlebny, autorką scenariusza i wykonawczynią MACABRA DOLOROSA.

Anna Kańska Małachowska: Kasiu, skąd pomysł na zrealizowanie spektaklu o tak trudnej i kontrowersyjnej tematyce. Sama jesteś mamą, czy ten fakt wpłynął na chęć poruszenia tematu dzieciobójstwa?

Kasia Chlebny: Tak, po kilku latach od zrealizowania tego przedstawienia mogę powiedzieć, że fakt bycia mamą miał wpływ na wybór tematu. Moja wrażliwość tuż po urodzeniu dziecka była bardzo wyostrzona na pewne kwestie… Choć po prawdzie to jest temat, który dotknął nas wszystkich. Sprawa Katarzyny W.,matki- dzieciobojczyni byla niezwykle naglosniona.Sam fakt dzieciobójstwa jest sprawą okropną i każdy, kto słyszy o takim okropieństwie ma dreszcze. To normalna, ludzka reakcja. Nieludzkie było to, że wydarzyła się wielka tragedia, a wszyscy- poprzez media i portale społecznościowe – śledzili tę historię jako historię celebrytki, jak fabułę serialu rozrywkowego. Próbowałam szukać na tamtym etapie psychologii i socjologii tego zjawiska. Znaleźć odpowiedź na pytanie jak my, jako społeczeństwo funkcjonujemy w obliczu takiej tragedii. Co robimy, by do takich sytuacji nie dochodziło. Potem także podczas pisania scenariusza i na etapie przygotowania do spektaklu kontaktowałam się z różnego rodzaju towarzystwami pomagającymi kobietom, a także takimi, które chronią dzieci już narodzone. Nawiązywałam relacje z instytucjami, które mogłyby otworzyć się na pomoc kobietom w szoku poporodowym, z tymi, którzy mogliby wspierać tzw. „okna życia” oraz tymi, którzy mogliby pomagać i zapewnić kobiecie bezpieczeństwo psychiczne oraz wsparcie. Usłyszałam wtedy od jednej pani pytanie – czy chciałabym być takim dzieckiem z okna życia, dzieckiem bez żadnej historii. Odpowiedziałam, że chyba jednak wolałabym być dzieckiem z okna życia, niż martwym dzieckiem w beczce po kapuście…małym trupkiem…

A.K.M. Spektakl porusza uniwersalny problem…myślę, że nie tyle chodzi tu o samo dzieciobójstwo, ale w jaki sposób zrobiono z tego show…medialny cyrk i spektakl…

K.Ch. Dokładnie tak. Chcieliśmy, razem z Pawłem,stworzyć sytuację, w której każdy z nas stanie się w jakiś sposób odpowiedzialny za kreowanie takiego show. Za uczestnictwo w nim. Temat ten jest dość uniwersalny. Świadczy o tym chociażby różnorodna publiczność na naszych przedstawieniach. Ludzie przychodzą , angażują się ,wychodzą z jakimś niepokojem. Każda opinia, każda recenzja jest dla nas niezwykle cenna, ponieważ każdy głos w tej dyskusji świadczy o tym, że spektakl budzi emocje, a nawet kontrowersje. Takie właśnie było nasze przesłanie. By nikt nie wyszedł z teatru obojętny wobec poruszonego przez nas zagadnienia.

A.K.M. Do czasu MACABRY DOLOROSY byłaś raczej aktorką kojarzoną z lżejszą formą teatru, między innymi z Grupą Rafała Kmity, w której zastąpiłaś Sonię Bohosiewicz…

K.Ch. Tam bardzo dużo się nauczyłam .Komedia to inny rodzaj grania. Nie miałam okazji na zaakceptowanie siebie jako aktorki dramatycznej. W MACABRZE postawiłam sobie cel udźwignięcia roli, która będzie znacznie odbiegać od tego, czym zajmowałam się na scenie do tej pory. Wraz z Pawłem Szarkiem, reżyserem tego spektaklu, od dawna chcieliśmy stworzyć wspólny projekt. Wcześniej spotkaliśmy się przy realizacji mniejszym form. Czuliśmy koloryt tego, co chcemy zrobić – mieliśmy na myśli coś ciężkiego, dramatycznego i muzycznego. Czekaliśmy parę lat, aż pojawiła się sprawa matki małej Madzi, co stało się impulsem do powstania MACABRY DOLOROSY.

A.K.M. To właśnie Paweł Szarek wniósł do spektaklu swoistą „niemieckość”…?

K.Ch. Tak, Paweł obcuje od dłuższego czasu w takich właśnie klimatach i to był jego pomysł. Idealnie się to wpasowało w zakres naszego tematu. Bo my nie chcieliśmy zrobić spektaklu o Katarzynie W., o co nas z resztą oskarżano. Nie wszyscy rozumieli nasze intencje. A my nie chcieliśmy zdobyć rozgłosu czy popularności na temacie matki-dzieciobójczyni-celebrytki, ale na kanwie tej historii opowiedzieć o zjawisku dzieciobójstwa i emocjach oraz zjawiskach społecznych mu towarzyszących.

A.K.M. W spektaklu, oprócz postaci Katarzyny W. wykorzystałaś także postać Magdy Goebbels…

K.Ch. Właśnie, ta postać znakomicie wpasowała się w klimat naszego przedstawienia. Ona ustawiła charakter Macabry, to znaczy osoby wyniosłej, pewnej siebie… to właśnie ona trzyma tę postać i nadaje jej ostrości. Chociaż Macabra jest wielopłaszczyznowa, czasami delikatna i wrażliwa, raz po raz przybiera też różne wcielenia – a to lekarza, to znowu przesłuchiwanej matki, to jednak moja postać ma sztywną formę. Nawet jeśli ja szukałam emocji bardzo delikatnych, Paweł trzymał mnie w ryzach tej pierwszoplanowej formy, która ma być makabryczna i okrutna.

A.K.M. Skąd się wziął pomysł na interakcję z publicznością? Fenomenalna improwizacja z widzami, wywołująca salwy śmiechu to przecież tak naprawdę okrutna gra, której założeniem jest ośmieszenie czy też raczej obnażenie nas wszystkich z naszych wad…

K.Ch. Chciałam, aby każdy, na własnej skórze, poczuł ten rewialny show.. chciałam uświadomić naszym widzom, że każdy z nas, mniej lub bardziej zdając sobie z tego sprawę, uczestniczy w procesie kreowania medialnej formy rozrywki. Kupując plotkarskie gazety, czytając portale społecznościowe, szukając sensacji w newsach wypełnionych okrutnymi informacjami wspieramy proces tworzenia medialnego cyrku. Chciałam to obnażyć. Dać ludziom do myślenia.

A.K.M. Kasiu, gratuluję Ci wspaniałej, mistrzowskiej kreacji i czekam niecierpliwie na kolejne Twoje spektakle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ