Jak miło! Jak wspaniale! Sztaudynger, Malczewska, Słomiński, Kornecka – to się nie mogło nie udać!

Beata Malczewska, aktorka Narodowego Starego Teatru w Krakowie, sięgnęła po fraszki Jana Izydora Sztaudyngera tworząc z nich scenariusz spektaklu, będącego opowieścią o poecie, który przy stoliku jednej z krakowskich kawiarni próbuje stworzyć swoje wielkie dzieło. Idzie mu to dość opornie, za to nie opuszcza go dobry humor oraz celny dowcip niepozbawiony szczypty refleksji i zadumy nad życiem, otaczającym go światem oraz ukochanym Krakowem.

Pomysł stworzenia przedstawienia, w którym aktorzy mówią wyłącznie językiem fraszek Sztaudyngera, okazał się strzałem w dziesiątkę. Przede wszystkim, pomimo upływu czasu, utwory Jana Izydora w żaden sposób nie straciły na aktualności, a przypomnienie ich w teatralnej odsłonie dodatkowo uatrakcyjniło ich przekaz. Wszak wiele z nich cytujemy w naszych potocznych rozmowach do dzisiaj, nie pamiętając lub nie wiedząc nawet, kto był ich autorem! Efektownym elementem spektaklu są piosenki stworzone, a jakże! z fraszek, które w piękne brzmienia ubrała Ewa Kornecka. No i aktorzy. Beata Malczewska oraz Bogdan Słomiński (również aktor Narodowego Starego Teatru) tworzą niezwykle zgrany duet – nie tylko z wielką swadą i gracją przechodzą z jednej sceny w drugą, z niezwykłym poczuciem humoru i dystansu do siebie odgrywają kolejne aktorskie sekwencje, ale przede wszystkim zachwycają swoim kunsztem. Beata Malczewska urzeka we fragmentach wokalnych oraz podbija serca widzów różnorodnością kreacji, a także stylizacji!

Słowem, jeżeli szukacie pomysłu na spędzenie udanego teatralnego wieczoru w Krakowie, spieszcie do Zaułku Niewiernego Tomasza, do Loch Camelot na spektakl „Muza w Café Lulu”. Warto!