fot. Michał Ramus, archiwum Teatru im. J. Słowackiego

Miłą niespodziankę w postaci nowego, dobrego (!) przedstawienia sprawił publiczności (nareszcie) Teatr im. J. Słowackiego. Premierowy spektakl odbył się w mikołajkowy wieczór i połączony został z niezwykłym widowiskiem na fasadzie teatru – kolorowym mappingiem, który przypomniał historię teatru.

„Kwiat paproci” autorstwa Marii Wojtyszko w reżyserii Jakuba Krofty to spektakl dla widzów starszych i młodszych, którego kanwą jest twórczość Stanisława Wyspiańskiego. To klasyczna baśń o małym, bardzo wrażliwym chłopcu, który poszukując drogi do nieśmiertelności, odnajduje ją w swojej sztuce. Wyspiański ukazany jest na dwóch płaszczyznach – jako mały, zbyt wcześnie osierocony przez mamę chłopczyk marzący o znalezieniu tajemniczego kwiatu paproci (kreowany przez lalkę znakomicie animowaną przez trójkę aktorów) oraz jako kontrowersyjny, skomplikowany artysta (w żywym planie). Widzowie już na samym początku spektaklu zostają wciągnięci do akcji przez mistrza ceremonii Hermesa, który zagaduje, a następnie zaprasza na scenę siedzącego na widowni Krytyka. A potem jest magicznie, kolorowo, nostalgicznie i bardzo ciekawie. Przez scenę przewija się (nawet od czasu do czasu przelatuje) korowód kolorowych, pełnokrwistych postaci, wykorzystane są oryginalne projekcje multimedialne (świetny pomysł z animacją kurtyny Siemiradzkiego), a całość wieńczy nowo-zainstalowana w teatrze obrotowa scena. Przedstawienie jest bardzo plastyczne, kostiumy oryginalne i estetyczne, w scenografii wykorzystane są różne współczesne techniki, dzięki czemu „Kwiat paproci” z jednej strony jest tradycyjną, klasyczną baśnią, a z drugiej nowoczesnym, pełnym zaskakujących pomysłów widowiskiem.

Kolejnym atutem jest obsada – cieszy niezmiernie obecność dawno nie widzianej na deskach Teatru Słowackiego, uwielbianej przez publiczność Lidii Bogaczównej, która zaprezentowała aktorski kunszt oraz wielką klasę wykonawczą w podwójnej roli Hermesa oraz tytułowego Kwiatu Paproci. Wspaniałe, realistyczne role stworzyła także Anna Tomaszewska (Profesor Dziewięcka, Ciotka Stankiewiczowa, Ciotkozaur, Modrzejewska, Staruch Szarucha). Bardzo dobrze swoją postać dorosłego Wyspiańskiego poprowadził Daniel Malchar. Tomasz Międzik w rolach Krytyka, Księdza i Dyrektora Teatru był przekonujący, podobnie Tomasz Wysocki (Doktor, Szkielet, Chochoł) – świetny jak zawsze, a w roli Chochoła uroczy i zabawny. Karolina Kamińska (Kobieta z Dwiema Głowami, Róża, Panna Młoda, Mama) zbudowała swoje postaci zgodnie z charakterystyką ról – nostalgicznie i śmiesznie, w zależności od potrzeb. Nieco mniejsze pole do popisu mieli Dorota Godzic i Antoni Milancej, ale w niczym nie odstawali od reszty zespołu.

Spektakl absolutnie warto zobaczyć. Baśń o poszukiwaniu tajemniczego kwiatu paproci, a więc tego, co nieosiągalne, a także o blaskach i cieniach sztuki, jest znakomitym pomysłem na rodzinne spędzenie czasu w Teatrze Słowackiego. Na szczęście po okresie fascynacji postmodernistycznymi nurtami wraca on tym spektaklem do tradycyjnych form prezentacji, jak i warsztatu reżyserskiego oraz aktorskiego proponując przedstawienie, które ogląda się z niekłamaną ulgą i radością.


 

Autor: Maria Wojtyszko

Reżyseria: Jakub Krofta

Scenografia i kostiumy: Matylda Kotlińska

Muzyka: Paweł Szamburski, Patryk Zakrocki

Multimedia: Jakub Lech

Reżyseria światła: Damian Pawella

 

Producent: Bartosz Jelonek

Inspicjent: Iwona Cieślik

Lalka Małego Stasia (wykonanie): Jiří Bareš

Obsada: Lidia Bogaczówna, Dorota Godzic, Karolina Kamińska, Anna Tomaszewska, Daniel Malchar, Tomasz Międzik, Antoni Milancej, Tomasz Wysocki. Gościnnie: Dorota Wodzień, Julia Dyga, Rafał Domagała

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ