fot.Maka Milczanowska

Spatif to nazwa historyczna, która kojarzy się z kultowym miejscem dostępnym kiedyś tylko dla ludzi teatru i ich gości. Czy powrót do tej nazwy oznacza powrót do podobnych zasad?

Rozmawiamy z Jackiem Milczanowskim, zastępcą przewodniczącego Zarządu Oddziału ZASP w Krakowie.

J.M.: Nadanie klubowi aktora historycznej nazwy wynika z przyjętej przez obecny zarząd strategii rozwoju Oddziału ZASP w Krakowie. Na szczęście Zarząd Główny zastrzegł sobie w porę prawo do jej używania, więc nie każdy może z niej korzystać. My sięgnęliśmy po to prawo jako pierwsi. Działalność Klubu dawniej nazywanego Loża jest kontynuowana, nadal organizowane są wystawy i towarzyszące im wernisaże, zespół Cracovia Danza regularnie organizuje swój cykl „Czas na taniec”, ale czynimy starania, aby Klub na swojej skromnej scenie gościł szersze spektrum wykonawców i pracował na swoją markę. Chcemy, by Spatif zapisał się w świadomości odbiorców jako miejsce warte odwiedzenia. Dzięki przychylności władz Miasta Krakowa i dobrej z nimi współpracy oraz środkom finansowym pozyskanym z miejskich zasobów w trybie konkursowym możemy znacząco tę ofertę wzbogacić, a także poprawiać stopniowo zaplecze techniczne Klubu.

Anna Kańska Małachowska: Co ZASP może zaoferować swoim członkom, zwłaszcza tym nowym, młodym? Jak może zachęcić ich do pracy w Stowarzyszeniu?

J.M.: Istnienie scenki, na której można zaprezentować swoje umiejętności, a przy tym liczyć na dobrej jakości video-dokumentację takiego wydarzenia jest jedną z odpowiedzi na to pytanie. Jakość nagrań zapewnia Grupa Sześciu – Film Production działająca na mocy porozumienia z Oddziałem ZASP w Krakowie. Chcemy też, aby Klub Aktora Spatif był miejscem spotkań z dobrym filmem, książką, z autorami i twórcami, stał się miejscem na refleksję o sztuce i dyskusję o niej. To się już powoli dzieje, ale wciąż są to pierwsze kroki i daleko jeszcze do zadowalających w pełni wyników. Na razie odbyło się sporo wydarzeń o najwyższej artystycznej jakości przy wciąż niezadowalającej frekwencji, przy czy podkreślam, że zadowalającą nas frekwencją byłyby nadkomplety!

A.K.M.: Klub Spatif zapewnia niepowtarzalną atmosferę wydarzeń. Kameralna sala, oddzielona od zgiełku restauracji znajdującej się na górnym poziomie, intymny kontakt z artystami, możliwość spotkania znajomych z teatralnej i artystycznej branży to duży walor.

J.M.: Spotkania z Twórcami w tak kameralnych warunkach mają swój niepowtarzalny urok, dreszcze emocji z niektórych wydarzeń czuję na plecach do dziś, a wyróżnienie któregokolwiek z nich krzywdziłoby pozostałych. Tak dzieje się od pierwszego, absolutnie fenomenalnego koncertu Anny Patrys, aż po ostatnie ekscytujące spotkanie z niemieckim aktorem Burghardem Klaussnere, w którym miałem szczęście uczestniczyć. Często ma się wrażenie prawdziwego obcowania z historią, stawania się jej na naszych oczach: na przykład, kiedy w czasie, znakomitego skądinąd koncertu, wciąż jeszcze studenta, a już artysty pada skromne zdanie: „to mój pierwszy występ z widownią, która płaci za bilety”. Wciąż szukamy dobrego rozwiązania w zakresie dystrybucji wejściówek – na razie oferujemy „cegiełki”, a więc darowizny uiszczane w kwocie symbolicznej, które nabyć można w restauracji Loża lub tuż przed imprezą w samym klubie. Spora część imprez jest jednak całkowicie wolna od nawet symbolicznych opłat. Są otwarte i nie mają zamkniętego, klubowego charakteru.

A.K.M.: Będziemy trzymać kciuki za krakowski Spatif i jego rozwój, a o wydarzeniach będziemy informować naszych Czytelników na bieżąco.

plakat