fot. Bartek Cieniawa

Już 27 maja, w sobotę, o godzinie 19:00, w Klubie Aktora SPATiF (Rynek Główny 41) wystąpi niezwykle utalentowana wokalistka  – Ewelina Przybyła, która zaśpiewa popularne covery oraz autorskie piosenki. Artystce towarzyszyć będzie pianista Paweł Harańczyk. O pierwszym koncercie Eweliny, który odbył się w SPATiFie pisaliśmy jesienią 2016 roku. Wówczas trzymaliśmy za nią kciuki w wokalnych zmaganiach podczas talent-show The Voice of Poland: http://nascenie.info/voice-of-cracow-spatifie/.

Ewelina Przybyła jest absolwentką krakowskiej PWST, a także laureatką wielu festiwali muzycznych. Aktorską drogą podąża w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie, współpracuje także z Teatrem Muzycznym Capitol we Wrocławiu, a czasem można ją oklaskiwać na scenach offowych. Jednak to śpiew jest jej największą pasją, o czym opowiedziała mi kilka dni temu w rozmowie, którą cytuję poniżej.

Anna Małachowska: Śpiewasz od zawsze?

Ewelina Przybyła: Podobno najpierw zaczęłam śpiewać, a dopiero później mówić, więc jest to najbliższa mi forma wyrażania samej siebie – tego co mnie boli, co mnie cieszy …

A.M. Dlaczego zatem wybrałaś szkołę teatralną, a nie muzyczną?

E.P. Muzyka i teatr są dla mnie nierozłączne. Dopełniają się  i idealnie funkcjonują razem. Dlatego właśnie postanowiłam wybrać się do PWST. Udało się, studia ukończyłam w pięknym stylu (śmiech), bardzo miło to wspominam. Szkoła teatralna nauczyła mnie między innymi dodatkowych środków wyrazu. Dzięki temu mogę czuć się na scenie „pełna”. Nic mnie nie blokuje. W PWST nauczyłam się też szczerości przekazu. Dążę więc do bycia szczerą we wszystkim, co robię i tą szczerością chcę się dzielić z innymi.

A.M. Swój piękny, mocny głos, który ma coraz większą rzeszę fanów, szkoliłaś jednak profesjonalnie …

E.P. Tak, od 10 lat uczę się w klasie profesor Justyny Motylskiej, która jest wybitną wokalistką jazzową i nauczycielką śpiewu w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Próbą moich wokalnych sił był udział w programie TVP 2 THE VOICE OF POLAND VII w drużynie Marii Sadowskiej. Doszłam do ćwierćfinału, co uważam za mój spory sukces. Na stałe współpracuję ze wspaniałym kompozytorem, pianistą i aranżerem Pawłem Harańczykiem. Wspólnie tworzymy materiał. Kilka naszych utworów będzie można usłyszeć na sobotnim koncercie.

A.M. Pomimo młodego wieku występowałaś z największymi ….

E.P Miałam przyjemność występować na jednej scenie z Krystyną Prońko, Małgorzatą Ostrowską czy Mietkiem Szcześniakiem. To były niesamowite emocje – takie, które pozostają w sercu „na zawsze”. Wczoraj brałam udział we niesamowitym koncercie Tribute to Amy Winehouse w Filharmonii Krakowskiej, w którym miałam zaszczyt śpiewać wraz z Kayah. Rozpoczęłam koncert utworem Me and Mr Jones, wykonałam też  Stronger than me i prawdziwą petardę emocjonalną, muzyczną i wokalną You know I’m No good. 

A.M. Czego można Ci życzyć u progu kariery?

E.P. Nie jest łatwo łączyć teatr i wokalną karierę. Często muzyczne sprawy muszę odkładać na bok. Mam jednak nadzieję, ze w przyszłości uda się to wszystko poskładać w całość.

A.M. Nasza redakcja trzyma kciuki i kibicuje Twojej karierze. Do zobaczenia na sobotnim koncercie!