Kandyd czyli Optymizm to oświeceniowa satyryczna powiastka filozoficzna, którą uznaje się za największe dzieło Voltaire’a, a także za jedną z najważniejszych pozycji kanonu literatury francuskiej. Wychowywany w cieplarnianych warunkach na zamku w Westfalii Kandyd przesiąka filozofią optymizmu wpajaną mu przez jego nauczyciela i mistrza, Panglossa. Kres jego beztroskiej egzystencji kładzie nieszczęśliwa miłość, w wyniku której zmuszony jest opuścić dom. Tym samym rozpoczyna się jego tułaczka po kontynentach –  przemierza różne kraje, w których przeżywa najrozmaitsze przygody, a nabyte doświadczenia podważają całą jego wiedzę o dobru świata nabytą w młodości.

Kandydzie poruszonych zostaje wiele problemów, między innymi kwestia wszechobecnego zła. Osią krakowskiego przedstawienia wyreżyserowanego przez Michała Znanieckiego jest podróż i wiążąca się z nią przemiana tytułowego bohatera, podczas której nieświadomy panującego na świecie zła w rozmaitych jego odmianach Kandyd odkrywa, jak różna od ideału może być ludzka natura. Poznaje normy społeczne, obyczaje, moralność (i jej brak) oraz systemy rządzące władzą. Wątek miłosny (spotkania i rozstania z ukochaną Kunegundą) dopełnia przygód bohatera. Przez dwa akty śledzimy więc losy Kandyda, które na bieżąco komentowane są przez postać samego Voltaire’a, wprowadzoną – jak mniemam – by ułatwić i uatrakcyjnić widzowi percepcję spektaklu. Reżyser w ogóle chyba chciał usatysfakcjonować krakowską publiczność tworząc kandydowski „najpiękniejszy ze światów” bardzo prostym w odbiorze. Po Michale Znanieckim spodziewałam się przedstawienia zrealizowanego z rozmachem, w stylu nieomal broadwayowskim, w którym wykorzystane zostałyby teatralne środki oraz możliwości inscenizacyjne, jakie daje scena Opery Krakowskiej. I tu zdziwienie: przaśne rekwizyty typu stateczki na patyku, zwierzątka na kółkach (pomalowane wprawdzie złotą farbą, ale o ile mnie wzrok nie mylił, z jednej tylko strony), trywialne makietki paryskich zabytków, sklepowe wózki, niezbyt wyrafinowane efekty świetlne. Czy dobrze zrozumiałam, że miało to być filuterne clin d’oeil do widza? Spoetyzowany świat wypełniony książkami, w którym rozpoczyna się spektakl, przeistacza się w finale w hipermarket z prozaicznymi produktami. Signum temporis… Niemniej bohaterowie, ukłoniwszy się publiczności, biorą w ręce książki i rozpoczynają ich lekturę. Trudno jednak stwierdzić, czy sugerowanym przez reżysera przesłaniem spektaklu jest zachęta do czytania, czy też gorzka konstatacja, że świat książkowy jest lepszym od świata realnego, który Voltaire ironicznie nazwał „najlepszym z możliwych światów”.

Opowieść o przygodach Kandyda Leonard Bernstein okrasił muzyką, której gatunku jednoznacznie określić się nie da. Bo to dość eklektyczne dzieło, w którym przeplatają się różne brzmienia, od musicalu, przez operetkę, walc, tango, latynoskie rytmy po klasyczną operę. Kompozytor połączył to wszystko w jedną całość, która miejscami brzmi fenomenalnie, ale niekiedy jest zbyt trudna, by być miłą dla ucha odbiorcy. Niełatwa jest też z pewnością dla wykonawców, śpiewaków operowych, którzy nie zawsze (czytaj nie wszyscy) potrafią się odnaleźć w gatunku innym niż klasyczna opera. Ta sytuacja dotknęła niestety dużą część premierowej obsady. Wyjątki odnotowałam cztery. Małgorzata Walewska (Old Lady), której kunszt operowego śpiewu cenię wysoko, w spektaklu Michała Znanieckiego zaskoczyła mnie aktorskim warsztatem i wykonawczą gracją oraz Michał Kutnik (Martin), który w pełni wykorzystał swój czas na scenie, by w arii „Words, words, words” dobitnie wyśmiać naiwny optymizm Kandyda, wyraziście realizując swoje zadanie wokalne i aktorskie. Z przyjemnością słuchałam i oglądałam Mariusza Godlewskiego (Pangloss) oraz Monikę Korybalską (Paquette). Ładnie, choć czasem bez należytej lekkości brzmiał chór przygotowany przez Jacka Mentla, z tym samym z resztą problemem zmagała się orkiestra pod batutą Sławomira Chrzanowskiego, która miejscami grała zdecydowanie za ciężko (czytaj operowo), jak na swingowo-musicalowe klimaty muzyki Bernsteina. Nieco raził mnie polski tekst w połączeniu z angielskojęzycznymi ariami, których poziom językowy prosi się o solidny coaching!

Czy „Kandyda” warto obejrzeć? To kanon francuskiej, ba, światowej literatury, który trzeba poznać w różnych wersjach inscenizacyjnych. Jak dotąd moją ulubioną wersją powiastki Voltaire’a jest spektakl w reżyserii Pawła Aignera zrealizowany w Teatrze Groteska. „Kandyd” Znanieckiego może się podobać bądź nie, w zależności od wytrawności i gustu widza. Może po prostu wybierzcie się i sami oceńcie.


„KANDYD”
Kompozytor: Leonard Bernstein
Muzyka: Leonard Bernstein
Libretto na podstawie książki Hugh Wheelera inspirowanej powieścią Woltera
Słowa piosenek: Richard Wilbur , dodatkowe słowa piosenek: Stephen Sondheim, John La Touche, Lillian Hellman, Dorothy Parker oraz Leonard Bernstein
Orkiestracja: Leonard Bernstein i Hershy Kay
Adaptacja muzyczna i dodatkowa orkiestracja: John Mauceri

REALIZATORZY:
Reżyseria, kostiumy, reżyseria światła: Michał Znaniecki
Kierownictwo muzyczne: Sławomir Chrzanowski
Scenografia: Luigi Scoglio
Choreografia: Jarosław Staniek
Przygotowanie chóru: Jacek Mentel

OBSADA:
KANDYD | Łukasz Gaj, Voytek Soko Sokolnicki, Jarosław Bielecki
KUNEGUNDA | Katarzyna Oleś-Blacha, Joanna Moskowicz
PANGLOSS | Adam Szerszeń, Mariusz Godlewski
OLD LADY | Małgorzata Walewska, Olga Maroszek
MAKSYMILIAN | Bartłomiej Misiuda, Hubert Zapiór
KAPITAN | Bartłomiej Misiuda, Stanisław Olejniczak
PAQUETTE | Monika Korybalska, Paula Maciołek
GUBERNATOR | Krzysztof Kozarek, Janusz Ratajczak
MARCIN | Michał Kutnik, Stanisław Olejniczak
VANDERDENDUR, RAGOTSKI | Vasyl Grokholskyi, Sylwester Targosz-Szalonek
INKWIZYTOR 1, SUŁTAN, CHARLES EDWARD, CROOK | Jarosław Bielecki, Krzysztof Kozarek
INKWIZYTOR 2, HERMAN AUGUSTUS | Michał Kutnik, Stanisław Olejniczak
INKWIZYTOR 3, CAR IWAN | Sebastian Marszałowicz, Wołodymyr Pańkiw
ALCHEMIK, KRÓL STANISŁAW | Franciszek Makuch, Rafał Pawłowski
WOLTER | Bronisław Maj, Sławomir Mokrzycki, Krzysztof Piasecki

oraz
TRESER NIEDŹWIEDZI | Ludomir Rogalewski, Mariusz Zarzycki
ALCHEMIK | Rafał Pawłowski
SPRZEDAWCA GRZEBIENI | Michał Błocki, Rafał Piętka-Wodyński, Marek Gerwatowski
LEKARZ | Marcin Herman, Jarosław Dijuk
HANDLARZ STARZYZNĄ | Jacek Wróbel, Rafał Pawłowski
KRUPIER | Jacek Wróbel, Rafał Pawłowski, Jarosław Dijuk
HISZPANIE | Rafał Piętka-Wodyński, Michał Błocki, Marek Gerwatowski, Piotr Boronowicz, Jacek Wróbel, Jarosław Dijuk, Rafał Pawłowski, Mariusz Zarzycki
ALLELUJA | Joanna Wacławska, Agata Flondro, Michał Błocki, Marcin Herman

CHÓR, BALET i ORKIESTRA OPERY KRAKOWSKIEJ
dyrygent: Sławomir Chrzanowski