Kabaret Starszych Panów… Nawet tym, którzy nie wychowali się na słynnym programie telewizyjnym, który święcił triumfy w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, znane są doskonale piosenki i skecze wykonywane przez artystów związanych z tym fenomenalnym kabaretem. Przybora stworzył genialne, uniwersalne teksty opisujące ówczesną rzeczywistość, będące mieszanką wybornego humoru i trafnej ironii, Wasowski okrasił je muzyką, która pokonała ramy swojej epoki, dzięki czemu obaj panowie zapisali się na kartach historii polskiej rozrywki jako mistrzowie gatunku.

Niełatwe wyzwanie postawił sobie reżyser spektaklu, którego premiera odbyła się wczoraj w krakowskim Teatrze Stu. Zmierzyć się z twórczością artystów, których niemal każdy zna i kocha nie jest rzeczą prostą. Ba! To piekielnie trudne zadanie! Powtórzyć lub podrobić Starszych Panów i ich świat po prostu się nie da. Dlatego też niezwykłe uznanie należy się Łukaszowi Fijałowi, który potraktował twórczość Wasowskiego i Przybory jako inspirację do przedstawienia sytuacji i zjawisk towarzyszących każdemu z nas w codziennym życiu. Uczynił to z wielką klasą, z dbałością o detale, z szacunkiem do epoki, z przymrużeniem oka, dowcipem i satyrą z najwyższej teatralnej półki. Jego uroczy, kameralny spektakl na pięciu wykonawców to powrót do nieskalanej duchem postmodernistycznych eksperymentów i udziwnień teatralnej klasyki, do przedstawień z gatunku tych, z których publiczność wychodzi z uśmiechem i z żalem, że…to już koniec.

Trwaj chwilo! – chciałoby się rzec oglądając „Przybory Wasowskiego Dom Wyobraźni”. Dialogi, w które wplecione zostały piosenki (lub piosenki, w które wplecione zostały dialogi),  tworzą spójną opowieść o ludziach i świecie. Na bazie poszczególnych scen pierwotnie nie mających ze sobą nic wspólnego, zbudowana została historia nasycona uczuciami i emocjami, w których prym wiodą dowcip, groteska i surrealistyczne esprit. Bohaterami poszczególnych wątków jest czwórka postaci: doświadczona pod każdym względem Dama z kluczem (fantastyczna pod każdym względem Beata Rybotycka), Teoretyk (elegancki, pełen szarmu Andrzej Róg)  – dojrzały mężczyzna i niepoprawny romantyk wierzący w potęgę miłości, młodziutka, pełna uroku Dziewczyna samotna (świetna aktorsko i wokalnie Joanna Pocica) oraz Chłopiec lakoniczny (znakomity Łukasz Szczepanowski) – młody i pewny siebie zawadiaka, którego czarowi nie można się oprzeć. Postaciom towarzyszy Pianista (mistrz i czarodziej dźwięków doskonałych, Konrad Mastyło) oraz dzielnie wspierający go Kontrabasista (Michał Braszak). Anna Łapińska stworzyła urokliwą, nastrojową scenografię, która znakomicie odzwierciedla klimat epoki. W pamięci pozostaje motyw pawia, zwłaszcza dwa pawie postumenty, z których jeden stanowi wodopój napojów o stężonej mocy oddziaływania… Podziw wzbudzają też piękne, dopracowane kostiumy, a turkusowa suknia z pawiem jest istnym cackiem, o którym zamarzyła zapewne niejedna współczesna dama siedząca na widowni.

fot. archiwum Teatru Stu

Spektakl zdominowało to, co najbardziej ludzkie, czyli wątki miłosne i sytuacje z nimi związane. Aktorzy, można by rzec, śpiewająco poradzili sobie z niełatwym materiałem werbalno-muzycznym, który aż roił się od zawiłości tekstowych, nie był także pozbawiony trudnych przebiegów muzyczno-rytmicznych. Wykonawcy musieli stawić czoła nie tylko wyzwaniom aktorskim, ale także wokalnym. Niezapomniane i doskonałe było wykonanie przez Beatę Rybotycką piosenki „Albowiem prysły zmysły”, czy świetne dialogowanie panów w utworze „Jeżeli kochać to nie indywidualnie”. Ogromną zaletą wykonawców była ich nieskażona naśladownictwem interpretacja. Wszyscy odnaleźli własne, skorelowane z odgrywanymi postaciami środki ekspresji, dzięki czemu mogliśmy z zupełnie innej perspektywy rozpatrzyć historię zawodowego Chlacza, kochanka mającego kłopoty z wiernością, czy Dosmucacza, który za niewielką odpłatność mógł dostarczyć szczyptę melancholii. Nie przesadzę, jeśli powiem, że każdy z artystów wniósł do spektaklu własną charyzmę, zaznaczył swoją obecność na scenie wyśmienitymi warunkami oraz doskonałym warsztatem wokalno-aktorskim. Łukaszowi Fijałowi udało się zrealizować spektakl czysty pod każdym względem, harmonijny, dopracowany reżysersko, a przy tym uroczy i niosący radość. Ukłon składam w stronę obecnego na premierze (to rzadkość!) Józefa „Żuka” Opalskiego, który takich oto jak Łukasz Fijał studentów wypuszcza spod swych profesorskich skrzydeł. Brawa dla samego Łukasza Fijała za nie uleganie aktualnym trendom, za wyczarowanie spektaklu z gatunku takich, o jakich współczesny widz marzy i do jakich tęskni, za przedstawienie z wybitnymi kreacjami artystycznymi, ze wspaniałą oprawą scenograficzną, ponadczasowymi melodiami i błyskotliwymi dialogami. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich bez wyjątku. Uśmiech i dobry nastrój zostają na długo po opuszczeniu Teatru Stu. I chce się tu szybko powrócić…


„Przybory Wasowskiego Dom Wyobraźni”

Scenariusz i reżyseria: Łukasz Fijał

Scenografia: Anna Łapińska

Ruch sceniczny: Anita Podkowa

Kierownictwo muzyczne: Konrad Mastyło

Premiera: 6 maja 2018

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ