14 lutego na afiszu Teatru Groteska pojawi się nowa pozycja – „Dzikie łabędzie” H.Ch. Andersena. Zapraszam do lektury rozmowy z reżyserem przedstawienia, Jerzym Bielunasem, który opowiedział mi zarówno o samym spektaklu, jak i o tworzeniu teatru dla dzieci.

Anna Małachowska: Pana działalność artystyczna skierowana jest głównie do dzieci. Dlaczego?

Jerzy Bielunas: Choć nie unikam reżyserowania koncertów i spektakli dla dorosłych – jedną z moich najpoważniejszych realizacji jest „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” Białoszewskiego – to duża część mojej działalności jest poświęcona dzieciom. Przygodę z teatrem dla najmłodszych  rozpocząłem wiele lat temu. Uważam, że w sztuce dla dzieci kryje się nieprawdopodobny potencjał artystyczny. Dzieci, jako krąg odbiorców, to towarzystwo obdarzone fantastyczną wyobraźnią. Kiedy umie się z nimi nawiązać dialog i wykorzystać ich wyobraźnię, można uzyskać świetne reakcje –  dzieci niezwykle emocjonalnie potrafią odbierać to, co dzieje się na scenie: na ból, rozpacz, radość, a także bardzo trafnie oceniają ludzi: dobrych, złych, podłych, chytrych, podstępnych. Wielką przyjemność sprawia mi obserwowanie maluchów, które aktywnie uczestniczą w spektaklu. Zżymam się na uciszanie, tonowanie dzieci podczas przedstawienia. Przez to z wiekiem robią się bardziej cyniczne, a mniej spontaniczne. To wielki błąd pedagogów. Dzieci nie lubią dłużyzn, mentorstwa, za dużej ilości tekstu, czy wszelkich „przemądrzałości”. Ale to nie znaczy, że trzeba dla nich robić rzeczy głupie!

Anna Małachowska:Sposób tworzenia spektakli dla dzieci przeszedł chyba w ostatnich latach sporą metamorfozę?

Jerzy Bielunas: Dzieciom nie opowiada się teraz bajek. Bajek magicznych. Przemija ich znajomość i fascynacja nimi osób wchodzących w zawód aktora. Wykładam reżyserię na kierunku reżyserii teatru lalek we Wrocławiu i obserwuję to zjawisko od dłuższego czasu. Młodym ludziom wydaje się, że sztuka dla dzieci nie ma wielkiego znaczenia. Nazywają ją nonszalancko „dzieciologią”. Mamy obecnie do czynienia z trendem, który nazywany jest – zupełnie bezsensownie – „nowy teatr dla dzieci”. Wielkie zjawisko, które sprowadza się do tego, że do teatru dla najmłodszych „wkroczyła”  tematyka realistyczno-obyczajowa. Zaczęto poruszać problemy wychowawcze związane z samotnością, odrzuceniem, separacją, odchodzeniem, czyli bardzo istotne kwestie, ale wraz z ich pojawieniem się, została odrzucona baśń magiczna. Odbyłem wiele rozmów na ten temat i dowiedziałem się – między innymi od osób pełniących ważne funkcje w dziedzinie teatru lalek, że klasyka to trup. Ja tak nie sądzę. Uważam, że właśnie w klasycznych baśniach, baśniach braci Grimm, Andersena, braci Perrault, a nawet w bajkach ludowych, kryją się niezwykle ważne tematy związane z lękiem przed dorosłością, czy konfrontacje z brutalnością i z niesprawiedliwością. To tam są zawarte pierwsze lekcje – lekcje bezpieczne, bo bajkowe –  okrucieństwa świata, a zarazem hartu, wytrwałości i wiary w siebie. Krąg twórców i entuzjastów niekiedy bezkrytycznie   fascynujących się modnym ,  „nowym teatrem dla dzieci” zdaje się zupełnie nie dostrzegać bogactwa tradycji. Nie podzielam ich zdania i  większość spektakli, które zrobiłem, oparłem na klasyce.

Anna Małachowska: Czy nie uważa Pan, że teatr dla dzieci jest nieco niedoceniany?

Jerzy Bielunas: Teatr dla najmłodszych jest niedoceniany i niedostrzegany zarówno przez krytykę, jak i przez tych, którzy przyznają dotacje, czy rozdzielają nagrody. To nie wszystko. Dla wielu aktorów zagranie w bajce dla dzieci to dyshonor i strata czasu! To okropnie przykre. Spektakle dla dzieci zauważane są wyłącznie wówczas, kiedy pojawiają się w nich znane nazwiska – aktorów lub reżyserów – albo też wtedy, kiedy wystawia je znany, modny teatr. Najlepiej warszawski. Tymczasem gros wartościowych i interesujących przedstawień dla najmłodszych powstaje w innych miastach i w mniej znanych teatrach.

Anna Małachowska:Jaki jest przepis na zrobienie dobrego spektaklu dla dzieci?

Jerzy Bielunas: Powtarzam to do znudzenia moim studentom – trzeba „patrzeć dzieciom w oczy”, czyli zrównać się z ich poziomem pod każdym względem. Nie pozyskiwać ich w tandetny sposób. Należy wejść w ich wrażliwość nie eksponując jednocześnie własnego „widzimisię”. Trzeba uznać dziecko za pełnoprawnego odbiorcę i szukać środków, które mogą go zafascynować. I nie chodzi tu o wykorzystywanie najnowszych zdobyczy elektroniki i multimediów. Dzieci mają łatwość zachwytu, dlatego mogą zafascynować się zwykłą, ale dobrze animowaną lalką. Czasy się zmieniają, ale dzieci i ich natura jest niezmienna.

Anna Małachowska: Jakie są „Dzikie Łabędzie” w Grotesce?

Jerzy Bielunas: Kiedy dostałem propozycję realizacji spektaklu w Teatrze Groteska, pomyślałem w pierwszej chwili tak: „Jerzy, tu trzeba zrobić coś groteskowego, i to tak, jak ty tę groteskę rozumiesz”. Stąd wybór „Dzikich łabędzi”. To groźna baśń. Niektórzy uważają ją za najgroźniejszą z baśni Andersena. Jak w żadnej innej mamy tu do czynienia ze skrajnymi emocjami –  z linczem, hejtem, próbą upodlenia i fanatyzmem.

Anna Małachowska:Czyli z emocjami, które towarzyszą nam na co dzień, zwłaszcza „tu i teraz” ….

Jerzy Bielunas: Świadomie wybieram opowieść, która w bajkowym zwierciadle przedstawia historię prostej dziewczyny, która – uznana za szamankę – zaprowadzona zostaje na stos, jak kiedyś Joanna d’Arc. Ta bajka czyta się jako przerysowany, komiksowy i groteskowy portret absurdu i eskalacji oskarżeń. W kolejnych krótkich scenach staram się pokazać, jak od pojedynczego zarzutu narasta fala pomówień aż do kulminacyjnego momentu, kiedy to…

Anna Małachowska: Nie zdradzajmy! Komu dedykuje Pan swój spektakl?

Jerzy Bielunas: Dzieciom od siódmego roku życia oraz wszystkim dorosłym. Bo wie Pani, nam –  tworzącym teatr dla dzieci – największą radość sprawiają przedstawienia rodzinne. Czyli takie, kiedy emocje i doznania rozdzielają się na poszczególne grupy wiekowe. Dzieci otrzymują przekaz emocjonalny odpowiedni dla ich wieku, a rodzice mogą doszukać się znaczeń i podtekstów na innym, własnym poziomie wyobraźni. Interesuje mnie teatr, który łączy pokolenia.

Anna Małachowska: Dziękuję za rozmowę i wraz z Jerzym Bielunasem zapraszam Państwa  do obejrzenia spektaklu „Dzikie łabędzie” w Teatrze Groteska.