Czy piosenki można wytańczyć? Otóż tak, i to pięknie! Dowiedli tego tancerze Baletu Cracovia Danza podczas spektaklu „W starym kinie”, który wczoraj z wielką przyjemnością oklaskiwałam w Teatrze Variété.

Fot. Ilja Van de Pavert

Taneczno-muzyczne przedstawienie przenosi publiczność w lata 20. i 30. ubiegłego wieku, do świata przedwojennych kabaretów, rewii, klubo-kawiarni, do niezapomnianych melodii. Trwające nieco ponad godzinę widowisko rozpoczynają światowe evergreeny, między innymi C’est si bon i La vie en rose, wprowadzając publiczność w nastrój epoki, by następnie ustąpić miejsca przebojom międzywojennego, polskiego kina. Ada to nie wypada, Sex appeal, Umówiłem się z nią na dziewiątą, Czy tutaj mieszka panna Agnieszka, Nic o tobie nie wiem i wiele innych utworów autorstwa niezawodnych kompozytorów tamtych lat: Henryka Warsa i Zygmunta Wiehlera do tekstów Jerzego Jurandota, Emanuela Schlechtera i Andrzej Własta oraz całej plejady innych twórców, artyści Baletu Cracovia Danza opowiadają za pomocą różnych tanecznych stylów i form charakterystycznych dla ówczesnej epoki. W rytmach jazzu, walca, tanga i charlestona wybrzmiewają różne historie, które łączy jedno – miłość.  Zarówno ta szczęśliwa i pogodna, jak i smutna, niespełniona.

Fot. Ilja Van de Pavert

Wielkie brawa należą się realizatorom widowiska. Udało im się wyczarować piękne, roztańczone show, pełne świetnych pomysłów inscenizacyjnych – takie, które bawi, cieszy, a nawet wzrusza. Profesjonalizm tancerzy widać gołym okiem. Lekkość i gracja, z jakimi poruszają się po scenie dodają uroku każdemu wykonywanemu numerowi. Wielka to zasługa Romany Agnel, założycielki Baletu Cracovia Danza, wybitnego choreografa i inscenizatora. Brawa należą się całemu zespołowi, a na szczególne wyróżnienie zasługują Nikoleta Giankaki, Marta Baranowska, Jan Fečko i Alicja Petrus za stworzenie aktorsko-tanecznych kreacji. Autorka kostiumów i scenografii, Monika Polak-Luścińska zadbała o zachowanie charakteru epoki oraz o różnorodność ubiorów w poszczególnych scenach. Podziwiamy więc nie tylko kreacje koktajlowe i fraki – tancerze występują także w strojach sportowych i codziennych.

Fot. Ilja Van de Pavert

Magia epoki międzywojennej „W starym kinie” działa. Publiczność doskonale się bawi, a nogi rwą się do tańca. Aż żal, że po tak miło spędzonym czasie trzeba powrócić…nie do dawnych lat, ale do rzeczywistości. Ale to chyba najlepsza rekomendacja tego spektaklu.

Polecamy!

Fot. Ilja Van de Pavert

„W starym kinie”

Inscenizacja: Romana Agnel

Choreografia: Romana Agnel, Dariusz Brojek oraz Beata Broniek (tango)

Scenografia i kostiumy: Monika Polak-Luścińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ