fot.Angelika Szrejder

Anna Branny to aktorka związana na co dzień z Teatrem Bagatela. Swój ostatni recital poświęciła postaci Kaliny Jędrusik. Redakcji portalu nascenie.info opowiedziała między innymi, dlaczego postać tak kontrowersyjna, jaką była Kalina Jędrusik, może stać się inspiracją w życiu i na scenie.

Szymon Piwowarski: Dlaczego swój recital poświęciła Pani Kalinie Jędrusik?

Anna Branny: Jestem wielką miłośniczką Kabaretu Starszych Panów. Ich repertuar zawsze pełen był inteligentnego humoru i lekkiego dowcipu. Wybierając piosenki na recital odkryłam, że wiele z nich wykonywała Kalina Jędrusik. W kabarecie śpiewała zwykle utwory liryczne. Im więcej o niej czytałam, tym bardziej mnie fascynowała. Ostatecznie stwierdziłam, że postać tak niepowtarzalna jak Kalina Jędrusik, może stać się świetnym tematem na cały występ.

Szymon Piwowarski: Co inspirującego odnalazła Pani w jej osobie?

Anna Branny: Kalina Jędrusik przerastała czasy, w których przyszło jej żyć. Nazywano ją kolorowym ptakiem pośród szarych. Cechowały ją: odwaga sceniczna i nietuzinkowa osobowość. Ponieważ lubiła łamać konwenanse, była często krytykowana. Pewnego razu zakazano jej eksponować głęboki dekolt podczas występów w telewizji. Zakryła więc szyję golfem i założyła krzyż. Gdy skończyła śpiewać, odwróciła się i pokazała publiczności wycięcie na plecach, które sięgało aż do samych pośladków (śmiech). Pracowała według własnych reguł, nie licząc się z ocenami innych.

Szymon Piwowarski: W informacji o Pani recitalu można odnaleźć zdanie: “Co stało się dla mnie drogowskazem w świecie “kalinowych” piosenek? Postać Holly Golightly ze ‘Śniadania u Tiffany’ego’”. Czy może Pani wyjaśnić, dlaczego właśnie postać grana przez Audrey Hepburn może nam pomóc zrozumieć Kalinę Jędrusik?

Anna Branny: Natrafiłam na pewną historię: Kalina razem z mężem, Stanisławem Dygatem, mieli zamiar wystawić sztukę na podstawie książki „Śniadanie u Tiffany’ego”. Napisali w tej sprawie list do jej autora, Trumana Capote’ego. Nie mieli pieniędzy na prawa autorskie, dlatego też Capote, wzruszony ich szczerością, oddał im je za darmo. Zagranie Holly Golightly było wielkim marzeniem Kaliny. Ja zaś jestem wielką fanką Audrey Hepburn, która wcieliła się w filmową Holly. Nie mogłam uwierzyć, gdy dowiedziałam się, że Capote bohaterkę swojej książki wzorował na postaci Marilyn Monroe, będąc przekonanym, że to właśnie ona zagra tę postać w filmie Blake’a Edwardsa. Nie potrafię wyobrazić sobie w tej roli kogoś innego niż Audrey, przez którą „czuję” postać Holly. Z drugiej strony Kalina była kreowana na polską M.M. W całej tej historii przenikają się cztery kobiety: Audrey Hepburn, Marilyn Monroe, Kalina Jędrusik i… gdzieś tam ja. (śmiech) Myślę, że każda kobieta ma w sobie swoją Holly Golightly.

Szymon Piwowarski: Na początku recitalu pianista-akompaniator, Janusz Butrym, zapowiedział, że publiczność nie usłyszy piosenki „Bo we mnie jest seks”. Uzasadnił to tym, iż nie da się odwzorować seksapilu Kaliny zaprezentowanego w oryginale. Czy uważa Pani, że istnieją artystki nie do podrobienia?

Anna Branny: Wiele aktorek tworzy niezapomniane kreacje, których próba odwzorowania będzie tylko naśladownictwem. Zaśpiewanie piosenki „Bo we mnie jest seks”, w sposób taki jak zrobiła to Kalina Jędrusik jest niemożliwy. Była niepowtarzalną osobowością. Wniosła do tej roli coś osobistego, pewną cechę, którą posiadała tylko ona. Podobnie jest z odwzorowaniem stylu Marilyn Monroe czy Audrey Hepburn. To zawsze będzie tylko kopia. Pewnych kreacji po prostu nie da się odegrać.

Szymon Piwowarski: Na scenie wykonała Pani wiele znanych piosenek z repertuaru Kaliny Jędrusik. Czy jest wśród nich utwór, który może Pani nazwać ulubionym lub taki, który najmocniej do Pani przemawia?

Anna Branny: Każdy utworów ma w sobie coś wyjątkowego, ale szczególnie przemawia do mnie piosenka „Zmierzch”. Ma przepiękną melodię, która posiada w sobie pewną nieodkrytą tajemnicę. Nie zawsze jestem w stanie uchwycić tę mistyczną atmosferę. Zależy to od mojego samopoczucia czy energii płynącej od publiczności. Z sympatią podchodzę również do utworu „Z kim tak Ci będzie źle jak ze mną” autorstwa Wojciecha Młynarskiego. To bardzo zgrabne podsumowanie relacji damsko-męskich.

Szymon Piwowarski: Kalina Jędrusik to ikona lat 60. i 70., która często nazywana była polską seksbombą. Jak Pani myśli, czy rzeczywiście Kalina Jędrusik stała się polską Marilyn Monroe?

Anna Branny: Pracując nad recitalem rozmawiałam o Kalinie z rodzicami i wiem, że tak ją wtedy odbierano. Trudno jest rozstrzygnąć, na ile była to kreacja, a na ile ona sama. W jej biografii znalazłam fragment, który mówi o tym, iż jej mąż, Stanisław Dygat, celowo chciał uczynić ją polską Marilyn. Myślę, że mu się to udało.

Szymon Piwowarski: Czy są w Pani życiu  ikony kina lub teatru, które stanowią inspirację w życiu zawodowym?

Anna Branny: Audrey Hepburn jest klasyczną ikoną kina, która zawsze będzie mnie inspirować. Spośród współczesnych aktorek inspirację czerpię z Meryl Streep i Cate Blanchett. Z polskich aktorek  fascynują mnie Danuta Stenka, Anna Radwan, Dorota Segda i koleżanka z teatru – Ewelina Starejki. Ale nie tylko one… Codzienne sytuacje czy zwyczajni ludzie spotkani na ulicy stanowią kopalnię wiedzy i pomysłów. Aktor powinien uważnie obserwować zachowania własne oraz innych, bo to one nas uczą nas wrażliwości i czujności na partnera scenicznego.

Szymon Piwowarski: Podczas recitalu zapomniała Pani słów pierwszej frazy piosenki „S.O.S.” Wybrnęła Pani z tej sytuacji bardzo naturalnie i swobodnie. W jaki sposób z takimi nieprzewidzianymi sytuacjami radzi sobie aktor?

Anna Branny: Recital to skomplikowana forma. Taki występ wymaga ode mnie sporego skupienia i energii. Stale muszę utrzymywać dialog z widownią. Również wiele zależy od mojej współpracy z pianistą. Inaczej jest, kiedy gra się w sztuce. Zapomniany tekst można zastąpić swoimi słowami, bo aktor wie, jakie gra emocje. W piosence nie jest to takie proste. Na szczęście mój muzyk, Janusz, wprowadził lekką i zabawną atmosferę przed utworem „S.O.S.”. Skorzystałam z tego i chwilową niepamięć przeobraziłam w humor sytuacyjny (śmiech).

Szymon Piwowarski: Czy ma Pani w planach inne recitale?

Anna Branny: Tak, ale żeby je zrealizować potrzebuję czasu i dobrego pomysłu. Mam ciągły niedosyt śpiewania, dlatego niewątpliwie pojawię się niebawem na krakowskiej scenie z nowym projektem.

Szymon Piwowarski: Bardzo dziękuję za wywiad.

Anna Branny: Ja również dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ