W piątkowy wieczór, 19 stycznia 2019 o godzinie 19:00, w samym sercu Berlina – w dzielnicy Charlottenburg, odbył się niezwykły koncert, na który redakcja portalu nascenie.info miała zaszczyt otrzymać zaproszenie. W wieczorze, na który publiczność została indywidualnie wyselekcjonowana, uczestniczyło około pięćdziesięciu gości z różnych stron świata. Koncert miał charakter prywatny, a zorganizowany został przez Barbarę Bunte, berlińską mecenaskę sztuki i artystów.

Ideą zorganizowania tego kameralnego muzycznego spotkania zatytułowanego „Kreisleriana” było przywołanie dwóch znakomitych, choć nie za dobrze znanych szerszej publiczności kompozytorów noszących (jak na krewnych przystało) to samo nazwisko: Fritza Kreislera oraz George’a Kreizlera. Zadania tego podjęła się trójka niebanalnych artystów: Ute Rüppel, sopranistka, Renate Fülbier, flecistka oraz Jürgen Lamke, pianista. W trakcie trwającego dwie godziny koncertu artyści wykonali kilkanaście utworów obu kompozytorów, czym przybliżyli publiczności ich twórczość oraz charakter ich dzieł. Podziwialiśmy zarówno wysoki poziom wykonawczy, jak i wielką kulturę odbioru wyrobionej publiczności. Wielkie brawa dla pomysłodawców tego wydarzenia!

red. Anna Małachowska z Ute Rüppel, sopranistką, Renate Fülbier, flecistką oraz Jürgenem Lamke, pianistą.

Fritz Kreisler (1875-1962) był austriackim kompozytorem oraz skrzypkiem urodzonym w rodzinie żydowskiej. Jako tzw. „cudowne dziecko” występował od najmłodszych lat dając koncerty skrzypcowe, a wieku dwunastu lat odbył tournée po Ameryce wraz z pianistą Morizem Rosenthalem. Wykształcenie zdobywał w Wiedniu i Paryżu – kompozycję studiował u samego Léo Delibesa. Przed I wojną światową wyjechał do Ameryki, lecz w 1924 powrócił do Europy i działał w Berlinie. W skutek prześladowań antysemickich III Rzeszy w 1938 opuścił Niemcy i wyjechał do Paryża, skąd przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Jako kompozytor Fritz Kreisler znany jest głównie z wirtuozowskich utworów salonowych na skrzypce z fortepianem, często naśladujących style dawnych epok (niektóre utwory Kreislera uchodziły przez pewien czas za przeróbki dzieł włoskiego baroku, zanim okazało się, kto jest ich autorem). Niektóre jego utwory zyskały szczególną popularność, na przykład Cierpienia miłosne, czy Kaprys wiedeński.

Georg Franz Kreisler (1922 -2011) urodził się, podobnie jak Fritz, w rodzinie austriackich Żydów. Był kompozytorem, satyrykiem i poetą. Jego największa popularność przypadła na lata 50. i 60. ubiegłego stulecia. Studiował w Wiedniu teorię muzyki oraz uczył się gry na skrzypcach i fortepianie. W 1938 roku w wyniku nazistowskich prześladowań Żydów został zmuszony do ucieczki do Stanów Zjednoczonych. W 1943 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie i następnie zaciągnął się do Armii – jako żołnierz stacjonował w Europie i pisał piosenki dla żołnierzy w Wielkiej Brytanii i Francji. Po wojnie udał się do Hollywood, gdzie podjął współpracę przy realizacji filmów z Charlie Chaplinem. Jednak z powodu umiarkowanych sukcesów, w 1955 roku powrócił do Europy. Kreisler uznawany jest za mistrza słowa. Jego piosenki charakteryzuje czarny humor i bezkompromisowa krytyka społeczeństwa i polityków, co przysporzyło mu z resztą wielu problemów (zakaz wykonywania jego utworów w radiu i telewizji). Wiele jego piosenek stało się klasykami. W 2001 roku zarzucił jednak kompozycję i zaczął pisać powieści, wiersze, opowiadania oraz eseje.

 

„Cudowna kobieta”

Georg Kreisler

Cudowna kobieta! Boska kobieta!

Na sam widok jej czuję się jak poeta.

Cudowna kobieta! Jedyna kobieta!

Tylko że, niestety, nie umie gotować.

 

I górną, i dolną ma dychotomię

I jak walc Straussa anatomię,

I geografię swoją ma, i fizjonomię,

Tylko że, niestety, nie umie czytać.

 

A ja obiecałem wszak swej mamusi,

że moja przyszła gotować musi.

A tatusiowi, bo zacząłby zgrzytać,

że będzie też umiała czytać.

Więc bez obrazy dla ich świętej pamięci:

co robić, skoro taka mnie nęci?

 

Cudowna kobieta! Szał nie kobieta!

W dodatku ta moralna zaleta,

Że przy niej w domu sypiam jak asceta!

Tylko że, niestety, nie umie pisać.

 

Ma lewą stronę i prawą stronę,

a obie z sobą przepysznie zgodzone.

Jest cała jak te rewolucje natchnione,

tylko że, niestety, nie umie myśleć.

 

O mój Boże, gdybyś mi dał takie ciało

jak ona, tylko żeby jeszcze myślało!

Bo że gotować nie umie, to mało,

bo dać jej książkę kucharską, to znów

nie przeczyta jej! Przeto bez słów

przyglądam się jej w posępnej zadumie.

Nie umie czytać ani pisać,

nie umie gotować, nie umie myśleć,

więc pytam się: co ona umie?

 

Cudowna kobieta! Co za kobieta!

Opisując ją czuję się jak analfabeta.

Cudowna kobieta! Skarb nie kobieta!

Tylko że, niestety, nie umie tańczyć.

 

Ma przednią część i tylną, ma obie,

jak ta w przód, to ta w tył sterczy sobie.

Kocham obie, bo dają mi szczęście,

tylko że, niestety, nie umie śpiewać.

 

Mógłbym ją zapisać na komplety,

żeby się nauczyła na przykład śpiewać.

Ale to by się dopiero zaczęło, bo jakby

już umiała śpiewać, to i tak by

nie umiała znowu tańczyć, niestety.

 

Nie umie śpiewać ani tańczyć,

ani czytać, ani pisać,

ani myśleć, ani gotować nie umie,

a ja chodzę już od tygodni w zadumie:

Czy cudowna kobieta jest taka?

Cudowna kobieta!

Tłum. Robert Stiller

 

 

„Barbara”

Georg Kreisler

Każdego popołudnia myślę o Barbarze,

choć nie znam żadnej z tym imieniem, bo i po co?

Ja i tak marzę każdej nocy o Barbarze.

A kiedy miałbym o niej marzyć, jak nie nocą?

 

Codziennie rano przekomarzam się z Barbarą,

a ona kawę nam zaparza i się śmieje.

Potem do biura jadę z nią. I z tą Barbarą,

że spotkam się prędzej czy później, mam nadzieję.

 

Sen to wiara, a nie mara

i nie para, nie dym,

tylko życie, bo jak we dnie,

tak żyjemy też i w nim.

Rzeczywistość to koszta,

sny to czysty zysk

wpisany, czarno na białym,

nocą w dzień, ciemnością w błysk.

 

Wracam do domu, a tam czeka już Barbara

i cieszy się, czy z bliska wracam, czy z daleka.

A jak do łóżka idę, wiem, że w nim Barbara

już położyła się i cicho na mnie czeka.

 

Ludzie chodzą do kawiarni,

do ołtarza, do kin,

żenią się, rozwodzą, dręczą,

dociekają zdrad i win,

czasem mają bachory,

częściej zgryz i złość,

a innym się tak powiodło,

że choć nie śnią, mają dość.

 

Ale naprościej i najtaniej mieć Barbarę.

Niedużo je, śpi byle gdzie i kocha bezboleśnie.

Życzę każdemu, żeby miał swoją Barbarę,

w rzeczywistości, ale jeszcze lepiej we śnie.

Tłum. Robert Stiller