Cichy, niepozorny hotelik położony gdzieś na uboczu. Dwie pary chcące zerwać z małżeńską monotonią i złamać przysięgę wierności. Jeden wścibski i niezbyt lotny portier. Farsa wyreżyserowana przez Tadeusza Łomnickiego, której premiera prasowa odbyła się 26 maja dostarcza dużą porcję rozrywki na dobrym poziomie. Umiejętnie zrealizowana i świetnie, żywiołowo zagrana z banalnej komedii pomyłek staje się spektaklem o sporym potencjale, zapewniającym dwie godziny soczystego śmiechu.

Jak to w farsie bywa, intryga jest banalna, a fabuła niezbyt skomplikowana. Pan Smith postanawia po raz pierwszy w życiu zerwać z małżeńską wiernością i spędzić romantyczny weekend z Panią Smith. Na analogiczny pomysł wpada zupełnie inny Pan Smith z inną Panią Smith. Tak oto cała czwórka trafia do zacisznego hotelu Oaza, o którym obie Panie Smith dowiedziały się z … parafialnej gazetki. Bardzo szybko okazuje się jednak, że te dwie pary łączy nie tylko chęć zdradzenia współmałżonków …

Akcja spektaklu toczy się w hotelowym entourage’u pomysłowo wykreowanym przez Ewę Mroczkowską. Typowa dla farsy równoległość akcji scenograficznie została rozwiązana dwoma pokojami – niebieskim i malinowym ulokowanymi po dwóch stronach sceny. Centrum tej przestrzeni stanowi hall i portiernia, w tyle – wahadłowe drzwi wejściowe. Jest też umowny bar z „zawartością” i maleńka recepcja.

Farsa to gatunek lekki, jednak wymaga sporych umiejętności i szczególnej dyscypliny. Słowem, nie jest łatwa do zagrania. Aktor ma w farsie trudne zadanie, ponieważ jego reakcja w sytuacji in flagranti ma być taka, jakby grał w dramacie. Zmienia się jednak kontekst, ponieważ ludzie się z niego śmieją. Nie można tych spraw przerysować, bo przestają być dowcipne. Tadeusz Łomnicki, doświadczony aktor, znakomicie trzymał się tej zasady budując Akt równoległy. Jego spektakl jest dynamiczny, nie traci ani na chwilę rytmu i energii. Bardzo ciekawym rozwiązaniem było wprowadzenie w kulminacyjnych fragmentach scen w zwolnionym tempie (które aktorzy zagrali po prostu świetnie), co wprowadziło do akcji dystans wzmacniający w istotnych momentach potencjał komediowy.

Dobra farsa sprytnie opisuje rzeczywistość – poprzez dowcip sytuacyjny i werbalny, czy różnorodne gagi ukazuje wady, słabe punkty i mankamenty relacji międzyludzkich. Reżyser Aktu równoległego przedstawił piątkę swoich bohaterów w bardzo charakterystyczny, zróżnicowany sposób dając im wiele szans na zaskakujące przeobrażenia. W hotelowych przygodach prym wiedzie portier Ferris (znakomity Piotr Pilitowski) – z pozoru mało lotny i nie grzeszący inteligencją, za to w kluczowych momentach sprytny i skory do przejęcia sterów losów otaczających go postaci. Dużo humoru w popisowy sposób dostarcza Roger (świetny Paweł Kumięga). Nieco mniej wyrazistą, ale ujmująco fajtłapowatą postać kreuje Karol Polak jako Geoff. Bardzo udaną rolę Helen stworzyła Katarzyna Tlałka – energetyczną, zabawną, z dużym dystansem do siebie. Nieco mniejsze pokłady autoironii ujawniła w części pierwszej Anna Pijanowska jako Sally, za to po antrakcie w pełni rozwinęła swoje możliwości ponętnej, ale zdesperowanej mężatki.

Nowy spektakl Teatru Ludowego to duża dawka dobrej rozrywki na wysokim poziomie realizacyjnym i wykonawczym. Inteligentnie poprowadzona akcja, nienachalny, ale zastosowany z dużym wyczuciem momentu humor werbalny i sytuacyjny, dowcipne dialogi, bardzo dobra gra aktorska i sprawna reżyseria to główne atuty przedstawienia. Do tego spory dystans do żartobliwego gatunku i dobra energia tryskająca ze sceny wprowadzają publiczność w radosny, lekki, kulturalny błogostan, który trwa jeszcze długo po opuszczeniu widowni.

Polecam zdecydowanie.

 


 

Tłumaczenie: Emilia Miłkowska

Reżyseria: Tadeusz Łomnicki

Opieka artystyczna: Małgorzata Bogajewska

Scenografia: Ewa Mroczkowska

Muzyka: Adam Prucnal

Konsultacja choreograficzna: Justyna Kaczmarska

Obsada: Anna Pijanowska, Agnieszka Tlałka, Piotr Pilitowski, Paweł Kumięga, Karol Polak,