Beata Malczewska i Paweł Szumiec. Ona – aktorka Narodowego Starego Teatru w Krakowie, piękna brunetka obdarzona magnetyczną siłą ekspresji, zmysłowym głosem i dużym talentem aktorskim. On – uzdolniony reżyser, teatrolog i autor tekstów współpracujący z wieloma teatrami w kraju. Pierwotnie to on właśnie miał napisać dla niej ten monodram, jednak ostatecznie to ona została autorką tekstu, a on go wyreżyserował. W efekcie tej współpracy powstał spektakl zatytułowany 6 sekund.

W gościnnej piwnicy Teatru Loch Camelot odbyła się wczoraj premiera tej pełnej emocji opowieści o współczesnej aktorce, która po osiągnięciu symbolicznej  w wydźwięku pięćdziesiątki, postanawia zerwać ze swoim dotychczasowym „grzecznym” wizerunkiem narzuconym przez specyficzne relacje z matką, śpiewaczką operową, i całkowicie odmienić swoje życie. Humorystyczne, dowcipne, niekiedy groteskowe sceny przeplatają się ze smutną, momentami ironiczną, ale w pełni trafną refleksją na temat relacji zawodowych i rodzinnych, sztuki aktorskiej, czy współczesnych „metod pracy” komercyjnych reżyserów. Walka z demonami profesjonalnej i prywatnej przeszłości w kontekście podjęcia próby wygrania castingu do reklamy pewnego produktu spożywczego staje się pretekstem do uporania się z kotłującymi się w aktorce pozytywnymi i negatywnymi emocjami. Ich werbalizacja za pomocą między innymi skarykaturalizowania samej siebie pomaga osiągnąć bohaterce emocjonalny zen.

Beata Malczewska w trwających godzinę i dziesięć minut 6 sekundach daje prawdziwy popis aktorskiego kunsztu, ujawniając nie tylko ogromny temperament i pełen wachlarz warsztatowych umiejętności, ale także swój mniej znany dotąd publiczności wizerunek. Jej monodram jest w pełni świadomą refleksją nad kondycją współczesnej aktorki, a także wnikliwą obserwacją  stosunków dojrzałej kobiety z bliższym i dalszym otoczeniem. Paweł Szumiec świetnie i nietuzinkowo wyreżyserował monodram Beaty Malczewskiej. Na maleńkiej piwnicznej scenie Teatru Loch Camelot, używając minimalistycznej scenografii (białego ekranu oraz trzech krzeseł), wykorzystując w pełni umiejętności interpretacyjne aktorki oraz odwołując się do wyobraźni widza stworzył widowiskowe, dowcipne, choć niepozbawione elementów sentymentalno-nostalgicznych one-woman show. Komfort i przyjemność oglądania spektaklu dopracowanego w każdym detalu i pozbawionego udziwnień uwielbianych przez wielu młodych reżyserów to dodatkowe atuty monodramu 6 sekund. Wszyscy, którzy tęsknią za teatrem aktorskim wysokiej próby, powinni ten spektakl zobaczyć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ