Wczoraj skończyła się trzydziesta druga, znowu udana edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie. Zgodnie z jej motywem przewodnim – „Ale cyrk”, podczas czterech festiwalowych dni mogliśmy oglądać przekrój splatających się ze sobą tradycji cyrku i teatru – od jarmarcznej klasyki po wyszukane współczesne technologie i pomysły w stylu SF. Nie sposób opisać wszystkie przedstawienia, skupię się zatem na tych, które wydały mi się najbardziej interesujące.

W pierwszym dniu festiwalu Teatr KTO przypomniał swoje widowisko Zapach Czasu, o którym już Państwu pisałam: http://nascenie.info/zapach-czasu-jerzego-zonia-krakowskim-rynku/

Artyści z Ukrainy (Kijowski Teatr Uliczny „Highlights” i Teatr Lvivki) zaprezentowali cyrkowe show zatytułowane Przystanek klaunada, ukazując przekrój tradycji jarmarczno-cyrkowych od początków klaunady po sztukę „cirque nouveau”. W spektaklu wykorzystane zostały różnorodne formy cyrkowych sztuczek: popisy ekwilibrystyczne, gimnastyka artystyczna i taniec na szczudłach. Atrakcyjne choreograficznie i wizualnie widowisko okraszone piękną muzyką dało dużo radości zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Belgijska grupa G. Bistaki odrzuciła wszelkie tradycje sztuki cyrkowej prezentując własny styl, w którego centrum jest relacja pomiędzy postacią, ruchem, rekwizytem i przestrzenią, tworząc własną formę współczesnego cyrku choreograficznego.

UliK, artysta kabaretowy, producent, wynalazca i reżyser wraz z Albą Faivre zaprezentowali opowieść o człowieku i maszynie pt.: Robopole. Spektakl zafascynował publiczność niezwykłym połączeniem akrobacji z super perfekcyjnymi działaniami zrobotyzowanej instalacji, której głównym elementem jest ruchomy chiński maszt.

Wielkie emocje wzbudził występ dwójki artystów z Belgii pt. Cirq’ulation Locale, którzy szybowali nad publicznością na elastycznych, ruchomych tyczkach w ruchu skorelowanym precyzyjnie ze ścieżką dźwiękową. Prosty motyw romantycznej damsko-męskiej relacji w połączeniu z tą magiczną techniką wywołał zachwyt i podziw publiczności.

Grupa Teatru Akt z Warszawy, odniosła zwycięstwo w walce z awarią zasilania nawiązując fantastyczny kontakt z publicznością podczas spektaklu Płonące Laski 4. To zapewne zasługa ich umiejętności zachowania artyzmu postaci we wszelkich możliwych sytuacjach, nawet tych najmniej oczekiwanych. Spektakl o przewrotnym tytule, pełen humoru i efektownych sztuczek przysporzył wiele radości zarówno starszej, jak i najmłodszej części publiczności.

Interesującym pomysłem było horyzontalne aktorstwo w para-filmowym spektaklu Obcy z Mons w wykonaniu Teatru Ad Spectatores z Wrocławia. Urok tego pomysłu polega na tym, że współczesna technologia filmowa prowadzi do stworzenia złudzenia filmu z niemego kina.

Finałowe, spektakularne show zatytułowane Parada kuglarzy stanowiło po części podsumowanie wszystkich festiwalowych wydarzeń poprzez pojawienie się na scenie w kilkuminutowych sekwencjach zespołów uczestniczących w Festiwalu oraz stało się okazją do połączenia sztuki teatru z cyrkową magią. Nie zabrakło elementów poetyckich, którymi finałowe widowisko okrasił Bronisław Maj.

Festiwal to nie tylko spektakle, ale i spotkania z artystami. Jednym z nich było dla mnie urocze rendez-vous przy kawie ze znakomitym francuskim artystą, liderem Teatru Le Prato. Gilles Defacque opowiedział mi o wieloletniej przyjaźni jego zespołu z Teatrem KTO. Rozmowa przerodziła się w wywiad, który zamieszczam w kolejnym artykule.