Epilogiem 24-godzinnego projektu Fahrenheit 451 przygotowanym przez Teatr KTO zakończył się wczoraj w nocy 30. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie. Wiodącym tematem tegorocznej, jubileuszowej edycji festiwalu był obraz życia ludzi, którym zabronione zostało czytanie książek. Wizję świata bez czytania wykreował w swojej powieści Ray Bradbury i ona właśnie została wykorzystana jako motto i motyw przewodni festiwalu. Większość zespołów zaproszonych na festiwal zawarło w swoich przedstawieniach ostrzeżenie przed zagrożeniami cywilizacji bez książek.

Tegoroczny festiwal gościł ponad 200 wykonawców z całego świata. Spektakle, które zostały zaprezentowane tłumnie zgromadzonej publiczności nie tylko w Krakowie, ale także w Alwernii, Oświęcimiu i Tarnowie, dedykowane były zarówno starszym, jak i młodszym i niezależnie od narodowości. Większa część przedstawień, jak na teatry uliczne przystało, porozumiewała się z widzami językiem pozawerbalnym, czytelnym dla wszystkich. Grupy teatralne wykorzystały różne środki przekazu, aby dotrzeć z przesłaniem swoich spektakli do każdego. Nie zabrakło widowiskowych pokazów pirotechnicznych, oryginalnych mobilnych konstrukcji, ognia, dymu oraz sztuki akrobatyczno-cyrkowej. Nie mogłam obejrzeć wszystkich spektakli, ale z tych, które widziałam duże wrażenie wywarła na mnie grupa Xarxa Teatre z Hiszpanii spektaklem Fahrenheit-Ara Pacis, który w dosadny i przejmujący sposób ukazał brutalność i koszmar wojny wzywając tym samym do pokoju, tolerancji i radości.

Niesamowitych emocji dostarczyła grupa Delrevés z Barcelony wykonująca „vertical dance”. W pokazie Uno trzech tancerzy zawieszonych na linach na krakowskim Ratuszu językiem wertykalnego tańca pokazało, jak ważne jest bycie częścią grupy.

 

Z kolei Teatr Ósmego Dnia w spektakularnym przedstawieniu Summit_2.0 wyśmiał wszelkich możnych tego świata, którzy oderwani od rzeczywistości – poprzez podejmowane przez siebie decyzje – kreują historię oraz wpływają na losy innych ludzi. Za pomocą mobilnych konstrukcji zmieniających co chwilę miejsce przystanku, publiczność zostaje sprowadzona do roli motłochu, nie wiedzącego, co się za chwilę stanie.

Hiszpański zespół La Tal w pięknym i pomysłowym nie tylko scenograficznie spektaklu Carillò rozbrzmiewał na Małym Rynku dzwonkami magicznego zegara, którego maszyneria wprawiała w ruch aktorów niczym mechaniczne figurynki. Na maleńkiej scenie w 30-minutowym przedstawieniu pełnym uroku i magii zespół wykreował scenki pełne emocji, konfliktów, uczuć i namiętności oraz humoru okraszone piękną muzyką.

Jak zawsze wspaniale zaprezentował się zespół Teatru KTO ze swoim sztandarowym widowiskiem Peregrinus inspirowanym twórczością poetycką T.S. Eliota ukazującym jeden dzień z korporacyjnego życia człowieka XXI wieku.

Ciekawe i niekonwencjonalne przedstawienie przywiózł z Warszawy Teatr Pijana Sypialnia – na wywiad z założycielem oraz dyrektorem tego największego w Polsce niezależnego teatru zapraszam za kilka dni na łamy portalu.

Nasze studio Teatralne Scena na Scenie miało okazję pokazać najmłodszym widzom oraz ich rodzicom plenerową wersję muzycznej baśni Księga Lasu autorstwa i w reżyserii Wojciecha Graniczewskiego z muzyką Jana Hnatowicza.

30. jubileuszowa edycja ULICY po raz kolejny potwierdziła, jak bardzo festiwal teatrów ulicznych potrzebny jest naszemu miastu. Świadczyła o tym znakomita frekwencja na wszystkich wydarzeniach oraz wszechobecna radość i entuzjazm widzów pędzących z jednego spektaklu na drugi, z festiwalowymi programami w dłoni. Wiele osób odwiedzających Kraków z kraju i zza granicy, z którymi rozmawiałam, wybrało termin przyjazdu właśnie ze względu na ten atrakcyjny festiwal. Dzięki tej imprezie Kraków bywa porównywany z Edynburgiem, który wypromował się właśnie dzięki podobnemu festiwalowi, pomimo niezbyt pochlebnych opinii na temat tamtejszej pogody.

Nie pozostaje nic innego jak powiedzieć – do zobaczenia za rok na teatralnej ULICY.

 

Zdjęcia: Scena na Scenie oraz Olga Małachowska